iArchiwum

ZNAJDŹ INTERESUJĄCE CIĘ WYDARZENIA Z DANEGO OKRESU

„Żelazna dywizja” Bitwa pod Kałuszynem 11-12 września 1939 rok.

      „We wszystkich rozmowach i badaniach Niemcy nazywają nas „eiserne Division”- żelazną dywizją. Słowa te wypowiadają z wielkim respektem, a nieraz w ogóle zaczynają rozmowę od pytania: „Czy jesteśmy jeńcami „Żelaznej Dywizji”?
      
      Na temat wojny obronnej 1939 roku powstało już szereg książek, filmów, opracowań, biografii i artykułów. Mój artykuł to kolejny wkład w opracowanie dziejów polskiego września 1939 roku, mam w nim zamiar obalić fałszywe hasła propagandy niemieckiej, że wojna obronna w Polsce to „marsz z chwilowymi strzałami”.
      1 września 1939 roku, realizując założenia planu „Fall Weiss” siły III Rzeszy uderzyły na Polskę. Niemcy wystawili pięć armii ogólno wojskowych, które zgrupowali w dwóch wyższych związkach operacyjnych. Grupie Armii „Północ” pod dowództwem gen płk Fedora von Bocka i Grupie Armii „Południe” pod dowództwem gen płk Gerda von Rundstedta. Uderzyli na czterech kierunkach operacyjnych- północnym, północno- zachodnim, zachodnim i południowo- zachodnim. Wdarli się na Mazowsze, Pomorze, Śląsk i Pogórze.
      Wraz z wojskami lądowymi weszła do akcji hitlerowska Luftwaffe, bombardując obok obiektów wojskowych otwarte miasta i miejscowości niemające znaczenia militarnego. Jednocześnie na Bałtyku hitlerowska Krigsmarine rozpoczęła operację morską przeciwko bazom Polskiej Marynarki Wojennej i obiektom wojskowym w rejonie Gdyni, Helu i Westerplatte.
      Ze względów natury ekonomicznej, mobilizacyjnej, a także biorąc pod uwagę ewentualność niemieckiej akcji zaczepnej o znaczeniu lokalnym na Pomorzu, w Gdańsku lub Górnym Śląsku, Generalny Inspektor Sił Zbrojnych marszałek Edward Rydz- Śmigły postanowił stoczyć bitwę obronną głównymi siłami na obszarach zachodniej części kraju. Do chwili rozpoczęcia działań wojennych nie udało się przeprowadzić całkowitej mobilizacji, mimo to Wojsko Polskie stanowiło natychmiastowy opór. Do obrony kraju stanęło około 1 miliona żołnierzy, 4,5 tysiąca dział, ponad 700 czołgów i 400 samolotów bojowych. Całość sił zorganizowano w siedem armii: „Modlin”, „Pomorze”, „Poznań”, „Łódź”, „Kraków”, „Karpaty” i „Prusy”; duże grupy operacyjne: „ Narew” i „Wyszków” oraz dwie brygady lotnicze. Niemiecka przewaga, przede wszystkim techniczna, była, więc oczywista i kształtowała się następująco: piechota 1:1,8; artyleria polowa 1:3; artyleria ppanc. 1:5; czołgi 1:4, lotnictwo 1:5.

 Żołnierz polskiej piechoty okresu międzywojennego


      Wśród formacji polskich walczących z Niemcami znalazła się 1 Dywizja Piechoty Legionów Józefa Piłsudskiego, której miejscem stacjonowania czasu pokoju było Wilno. W zamierzeniach Naczelnego Wodza 1 Dywizja Piechoty Legionów miała wraz z 35 i 41.Dywizjami Piechoty Rezerwy tworzyć odwodową Grupę Operacyjną „Wyszków”, którą zamierzano użyć do przeciwuderzenia na skrzydło nacierających na Warszawę Niemców lub do osłony linii Narwi. W związku z tym założeniem oddziały Grupy Operacyjnej miały się skoncentrować w międzyrzeczu Bugu i Narwi. Obowiązki dowódcy całego Zgrupowania w zastępstwie generała Stanisława Skwarczyńskiego pełnił tymczasowo dowódca 1 Dywizji Piechoty Legionów –generał Wincenty Kowalski. 1 września większość oddziałów „Żelaznej Dywizji” rozlokowała się w lasach na zachód od Broku, ostatnie transporty jednostki były w drodze do punktu wyładunku.
      1 Dywizja Piechoty Legionów należała do elitarnych formacji Wojska Polskiego. W jej skład przeddzień wybuchu wojny wchodziły: 1 pułk piechoty legionów, 5 pułk piechoty legionów „Zuchowatych”, 6 pułk piechoty legionów, 1 pułk artylerii lekkiej i inne mniejsze oddziały dywizyjne. Formacja w okresie międzywojennym otrzymywała dobre i bardzo dobre noty podczas inspekcji. Generał Juliusz Rómmel wizytując jeden z pododdziałów 1 Dywizji Piechoty Leg.- 6 pułk piechoty legionów zapisał: „Inspekcja odbyła się zupełnie niespodziewanie i została cały pułk w pracy terenowej, do której pułk wymaszerował bardzo wczesnym rankiem. Odniosłem wrażenie, że się w pułku pracuje z wielką ambicją i rozsądnie. Zarówno poziom wyszkolenia jak i wartość moralna pułku przedstawia się pod każdym względem dobrze.” Słowa te potwierdziły się w warunkach wojennych, w całej swej rozciągłości.
      O świcie 1 września ruszyła do ataku 3 armia niemiecka pod dowództwem generała von Kuchlera. Przeciwstawiająca się jej polska armia „Modlin” pod dowództwem generała Przedrzymirskiego otrzymała dwa uderzenia: czołowe – przeprowadzane przez 11 Dywizję Piechoty na stanowiska pod Mławą, obsadzone przez polską 20 Dywizję Piechoty, zostały odparte. Drugie uderzenie było prowadzone przez 1 i 12 Dywizję Piechoty w kierunku na Szumsk, na pozycję Mazowieckiej Brygady Kawalerii, która pod naciskiem przeważających sił nieprzyjaciela wycofała się na Rudno. Tego dnia 1 Dywizja Piechoty Legionów kontynuuję mobilizację i obserwuje rozwój wydarzeń na przedpolu Różana.
      2 września położenie przed frontem 20 Dywizji Piechoty nie uległo zmianie. Niemcy wprowadzili nowe siły na kierunku Krzynowłogi Małej i spychali Mazowiecką Brygadę Kawalerii na Przasnysz. W ciągu dnia nieprzyjaciel wychodzi od północnego wschodu na prawe skrzydło odcinka obrony stałej pod Mławą. Do Grupy Operacyjnej „Wyszków” dociera generał brygady Stanisław Skwarczyński, lecz tego samego dnia zostaje odwołany na inne stanowisko ( zostaje dowódcą grupy operacyjnej formowanej w ramach Armii „ Prusy”). Dowódca 1 Dywizji Piechoty Leg. zostaje mianowany dowódcą Grupy Operacyjnej, jednocześnie nadal dowodzi własną dywizją dysponując tylko jednym sztabem dla obu tych dowództw. 3 września -20 Dywizja Piechoty odpiera wszystkie ataki. Mazowiecka Brygada Kawalerii walcząc, wycofuje się na Maków, opuszczając Przasnysz. Generał Kowalski otrzymuje rozkaz Naczelnego Wodza o zabezpieczeniu Pułtuska, zaś późnym wieczorem rozkaz armii „Modlin” do działań w kierunku Różan- Maków. Kolejnego dnia, po ciężkich bojach obronnych na pozycjach pod Mławą 20 Dywizja Piechoty wycofuje się ku Wiśle, w rejon Wyszogrodu. Nowogrodzka Brygada Kawalerii po walkach o Petrykozy odchodzi na Sierpc. Mazowiecka Brygada Kawalerii jest w odwrocie na Pułtusk. W ciągu nocy z 4 na 5 września oddziały 1 Dywizji Piechoty Leg. przesuwają się do nakazanych rejonów nad Narwią ( lasy na południe od Różana). Niemieckie dowództwo nieoczekiwanie postanawia uderzyć na przeprawy pod Różanem i Pułtuskiem, rezygnując z działań na przeprawy pod Modlinem. Generał Küchler na Różan wysyła Korpus „Wodrig”; na Pułtusk I Korpus z Dywizja Pancerną „Kempf” w straży przedniej. Patrole niemieckie zjawiły się o świcie 5 września na przyczółku różańskim. Wkrótce doszły oddziały zmotoryzowane i pancerne oraz artyleria, która natychmiast zaczęła ogień. Lotnictwo niemieckie bombardowało tyły aż do Wyszkowa i Ostrowi Mazowieckiej. Po południu Niemcy uderzyli piechotą na przyczółek. Wszystkie natarcia zostały odparte. Mazowiecka Brygada Kawalerii około południa przechodzi przez mosty na Narwi w Pułtusku i obejmuje dozorowanie przebytej rzeki na odcinku od Pułtuska do Serocka.
      Grupa Operacyjna „Wyszków” już w chwili zajmowania podstawy wyjściowej pod Różanem dostaje się niespodziewanie pod ogień artylerii niemieckiej. Jednocześnie generał Kowalski otrzymuje rozkaz dowódcy Armii „Modlin”, wydany kilka godzin wcześniej. Rozkaz zobowiązywał Grupę Operacyjną do przejścia w rejon Pułtuska i uderzenia stamtąd na zachód, w skrzydło Niemców idących na Modlin. Rozkaz ten był niemożliwy do wykonania w momencie jego wydania, ze względu na zmiany w manewrach Niemców. Uderzenie Grupy Operacyjnej trafiłoby na czoło kilku dywizji niemieckich, a nie na skrzydło.
      5 września 1 Dywizja Piechoty Leg. przechodzi pod obserwację i morderczym ogniem lotnictwa i artylerii niemieckiej do rejonu Pułtuska. Bogusław Cereniewicz opisuje bardzo ciekawe wydarzenie związane z odwrotem, które podkreśla fantazję tej elitarnej formacji:”[…] Żeby tylko Niemcy nie poszli za nami w trop. Aż tu nagle fascynujący obraz, nadający się pod pióro poety lub pędzel malarza. Z południowej części lasu Szczawin wychodzi jakaś defilada wojskowa. Na przedzie widzę małą figurkę mjr. Roczniaka na koniu. O pół konia w lewo w tył jedzie adiutant baonu. Za nimi w szyku zwartym czwórkami walą w odstępach co pięćdziesiąt metrów kolumny trzech kompanii strzeleckich. Baon w szyku rozwiniętym. Idą na przełaj przez pola. Kurz unosi się spod nóg. Biją równy krok. Kryją i równają. Za każdą kompanią jedzie konno z tyłu jej dowódca.[…]”. Dywizja obejmuje obronę linii Narwi od Pułtuska po Zambski Kościelne. Sąsiadem 1 Dywizji Piechoty Leg. staje się Mazowiecka Brygada Kawalerii.
      Sytuacja następnego dnia ulega diametralnemu pogorszeniu. Oddziały niemieckie spychają Polskę obronną z przyczółka różańskiego. Najpierw Niemcy przekraczają Narew na północ od Różana, następnie niemiecka 1 Brygada Kawalerii przekracza rzekę na południe od miasta. Wykorzystując niespodziewanie korzystne położenie niemieckie 11 Dywizja Piechoty i 61 Dywizja Piechoty prowadzi natarcie na Pułtusk. W kierunku na Zambski Kościelne działa 11 Dywizja Piechoty oraz pułk S.S.„ Standante Deutschland ” z Dywizji Pancernej „Kempf ”.
      6 września kończy się przemarsz oddziałów 1 Dywizji Piechoty Leg. spod Różna pod Pułtusk. Dywizja „ z marszu” zajmuje wyznaczone pozycje obronne: 5 pułk piechoty legionów obsadza prawe skrzydło od Pułtuska po zakole Narwi na północ od miasta. 1 i 6 pułk piechoty legionów pozostają w odwodzie. 1 pułk artylerii lekkiej zajmuje pozycje dla zapewnienia wsparcia. Nawiązana zostaje łączność z Mazowiecką Brygadą Kawalerii. W trakcie zajmowania stanowisk, na przedpolu Narwi trwał już bój. To niemiecka 61 Dywizja Piechoty rozwinęła natarcie z marszu, sądząc, że bez wysiłku opanuje przeprawę na Narwi. Natarcie załamało się w ogniu III batalionu 115 pułku piechoty i batalionu Obrony Narodowej Pomimo kolejnych uderzeń Niemcom nie udaje się przejść. Wieczorem, generał Kowalski z Naczelnego Dowództwa otrzymuje rozkaz wycofania Grupy Operacyjnej spod Pułtuska na linię Bugu w Wyszkowie i zorganizowania tam obrony. Oderwanie od nieprzyjaciela ma nastąpić w ciągu 7 września, linia Narwi ma być broniona tego dnia do godziny 16:00.
      Rankiem 7 września walki o Pułtusk przybierają na sile. Oddziały nieprzyjaciela przekraczają w kilku miejscach rzekę. 5 pułk piechoty leg. siłą I baonu mjr Leona Czerwienia wypiera pułk S.S. „ Standarte Deutschland ” z lasów nadleśnictwa Pułtusk i wyrzuca za rzekę. W godzinach popołudniowych 1 Dywizja Piechoty Leg. opuszcza stanowiska i cofa się w kierunku Wyszkowa. Odwrót jest osłaniany do godziny 18:00 przez 1 pułk piechoty leg., który po wykonaniu zadania i wysadzeniu mostów oraz przeprowadzeniu zniszczeń wycofuje się także do Wyszkowa. Mazowiecka Brygada Kawalerii dozoruje do wieczora linię Narwi, następnie odchodzi na linię Bugu i znów ubezpiecza skrzydło 1 Dywizji Piechoty Leg.
      O świcie 8 września 1 Dywizja Piechoty Leg. przechodzi mosty na Bugu w Wyszkowie i rozpoczyna obsadę stanowisk obronnych. Każdy pułk dla wsparcia otrzymuje dywizjon artylerii lekkiej. Dodatkowo dywizja zostaje wzmocniona pociągiem pancernym nr 13 i kompanią balonową. Wieczorem po zejściu ostatnich oddziałów z przedpola ( III batalion 6 pułku piechoty leg.) mosty na Bugu wylatują w powietrze. Chwilę później do rzeki dochodzą Niemcy przywitani miażdżącym ogniem jedenastu baterii artylerii 1 Dywizji Piechoty Leg
      8 września 3 armia niemiecka otrzymuje kolejne zadania. I Korpus w składzie 11 i 61 Dywizja Piechoty ma uderzyć przez Wyszków na Mińsk Mazowiecki. Korpus generała Wodriga ( 1 i 12 Dywizje Piechoty)- przez Ostrów Mazowiecką na Kałuszyn i w rejon na zachód od Siedlec. Dywizja Pancerna „ Kempf ” i 1 Brygada Kawalerii zostają podporządkowane generałowi Wodrigowi, mają być wyrzucone w przód, po osi działań korpusu. Rozkazy mają na celu sforsowanie Bugu na odcinku Wyszków- Małkinia Górna i poruszanie się po linii Mińsk Mazowiecki – Siedlce, tak szybko, aby przeciąć oddziałom polskim drogę odwrotu na wschód.
      Tego dnia naprzeciw 1 Dywizji Piechoty Leg. wystąpiła niemiecka 61 Dywizja Piechoty. Próba sforsowania Bugu przez zaskoczenie nie udała się. Przez cały dzień 9 września, Niemcy korzystając z silnego ognia artylerii i wsparcia lotniczego prowadzą działalność rozpoznawczą nad rzeką. Ostrzeliwują przede wszystkim stanowiska obronne 5 pułku piechoty leg oraz stanowiska artylerii i tyły dywizji. W rejonie Kamieńczyk- Brańszczyk działa niemiecka 11 Dywizja Piechoty. Wykorzystując brak obsady polskiej pod Brańszczykiem przeprawia się ona przez Bug i posuwa się w głąb wschodnim brzegiem Liwca, a następnie w kierunku na Łazy. Po południu oddziały 6 pułku piechoty leg. uderzyły przez Liwiec w kierunku wschodnim i odrzuciły Niemców. Tego dnia około 19:00 do generała Kowalskiego nadchodzi kolejny rozkaz odwrotu z zajmowanych stanowisk w ogólnym kierunku na Włodawę.
      Około godziny 4:00 dnia 10 września 1 Dywizja Piechoty Legionów zaczęła cofać się pod osłoną 5 pułku piechoty leg. spod Wyszkowa i Rybienka. Niemcy o 4:00 rozpoczęli regularne przygotowanie artyleryjskie, 15 minut później przystąpili do forsowania Bugu pod Rybienkiem. Pierwsze próby załamały się w ogniu polskiej obrony. Przed wschodem słońca udało się jednak Niemcom uchwycić południowy brzeg rzeki na zachodnim skrzydle 5 pułku piechoty leg.
      I i III batalion 5 pułku piechoty leg. broniły się zaciekle. Przeciwuderzeniem usiłowano wyrzucić nieprzyjaciela za Bug, który usadowił się przed świtem pod Drogoszewem. Walka ciągnęła się aż do godzin popołudniowych. Po wycofaniu się 5 pułku piechoty leg. Niemcy nie podjęli pościgu. Gras sił 61 Dywizji Piechoty przez noc z 10 na 11 września pozostał na północnym brzegu Bugu. Natomiast 11 Dywizja Piechoty przeprawiła się 10 września przez most zbudowany pod Brańszczykiem i do wieczora przesunęła się do okolic stacji kolejowej, w Łochowie. Około godziny 22:00 wydzielone oddziały niemieckie dotarły do Strachówki.
      Na odprawie dowódców pułków w godzinach popołudniowych 10 września, generał Kowalski zarządza dalszy marsz 1 Dywizji Piechoty Leg, w nocy z 10 na 11 września. Postanawia, że odwrót odbywać się ma na Kałuszyn, ominąć Siedlce od południa, kierując się na Włodawę. Rozkaz operacyjny nakazuje dla 1 i 5 pułku piechoty leg. przemarsz po osi Annopol- Gołki – Adamów- Łaziska; osiągnąć rejon Wiśniew- Łaziska- Jakubów, gdzie miały przejść na postój ubezpieczony. Rozkaz rozesłano o godzinie 22:00. Około 23:00 dywizja rusza.
      11 września Korpus „ Wodrig” po przeprawach przez Bug pod Brokiem i Małkinią skierował się przez Węgrów i Sokołów Podlaski na Siedlce, docierając do rejonu Suchożebr, 1 Brygada Kawalerii do rejonu na południe od Węgrowa. I Korpus niemiecki przeszedłszy Bug pod Wyszkowem i Brańszczykiem skierował się na Mińsk Mazowiecki, docierając doń przednimi oddziałami 11 września zaś głównymi siłami do Stanisławowa. O godzinie 20:00 czołowe elementy niemieckiej 11 Dywizji Piechoty uderzyły od wschodu na Dobre i Głębczyce, gdzie zostały zatrzymane przez kawalerię. Przed północą z 11 na 12 września Dywizja Pancerna „Kempf” większością swych sił zajęła Siedlce. W tym czasie przybyła do Kałuszyna zmotoryzowana grupa bojowa płk Wagnera z 11 DP ( 44 pułk piechoty), wzmacniając walczącą już tu grupę bojową kawalerii z 1 Brygady Kawalerii. Zaczęło się zarysowywać okrążenie naszych oddziałów. 1 Dywizja Piechoty Leg. jest już osamotniona. 41 Dywizja Piechoty uległa, bowiem rozbiciu, a z 33 Dywizją Piechoty brak jakiejkolwiek łączności. Przed wieczorem 11 września generał Kowalski zarządza marsz w kierunku miejscowości Jeruzal. Dywizja ma poruszać się w dwóch kolumnach: siły główne 1 pułk piechoty leg, 5 pułk piechoty leg., artyleria ciężka i oddziały dywizyjne po szosie Łaziska- Ignaców i dalej szosą na Kałuszyn. Na wysokości Leonowa 5 pułk piechoty leg. i artyleria ciężka skręcą na południe – na Cegłów i pójdą drogą na Kuflew- Jeruzal- Łukowiec ,1 pułk piechoty leg. nie dochodząc do Kałuszyna maszeruje trasą Olszewice- Mrozy- Kuflew—Jeruzal. Straż boczna – 6 pułk piechoty leg. z dywizjonem artylerii lekkiej- idzie po osi Budy- Aleksandrów- Kałuszyn. Dowódca dywizji posuwa się przy 6 pułk piechoty leg. Po północy dowódca 6 pułku piechoty leg. płk Engel, otrzymuje meldunek, że Kałuszyn jest obsadzony przez Niemców. Dalsza droga jest zamknięta.
      Kałuszyn to wówczas stosunkowo duże miasto zamieszkałe w większości przez ludność żydowską. W 1939 roku mieszkało tu 9500 ludzi. Był ważnym ośrodkiem rzemieślniczo- rolniczym. 80 % ludności utrzymywało się z handlu i rzemiosła, 15 % z rolnictwa, pozostałe 5 % stanowili robotnicy i właściciele zakładów przemysłowych. Istniało tu cztery olejarnie, cztery garbarnie, trzy wytwórnie wód gazowanych, dwie wytwórnie mydła oraz dwa młyny. Z zakładów rzemieślniczych dobrze prosperowało tkactwo, tokarstwo, ślusarstwo i kaletnictwo, natomiast brak całkowicie jakichkolwiek zakładów o znaczeniu militarnym a mimo to miasto stało się areną bardzo intensywnych walk i chwil chwały polskich oręża.
      9 września w godzinach porannych spadały pierwsze bomby na miasto jakieś 50 m od bryły górującego nad miastem kościoła. W kościele odprawiała się msza święta celebrowana przez księdza Antoniego Kaczyńskiego, której on nie przerwał i wszyscy wierni pozostali na nabożeństwie do końca.
      Niemcy swoje rządy w Kałuszynie rozpoczęli od palenia domostw i przegrania mieszkańców ( głównie Żydów) do jaru znajdującego się tuż obok murów cmentarza katolickiego. Zaczęli również przygotowywać się do walki z nadchodzącymi oddziałami „żelaznej dywizji”.
      Oddziały 6 pułku piechoty legionów, aby móc dalej kontynuować marsz po wyznaczonej trasie muszą podjąć walkę z Niemcami. Teren sprzyja obrońcom ( w tym przypadku Niemcom), miasto jest położone na wysoczyźnie, otoczone polami, nie ma możliwości podejścia pod pozycje niemieckie z zaskoczenia. Pułkownik Engel, dowódca 6 pułku piechoty legionów postanawia uderzyć praktycznie z marszu, być może nie spodziewał się w Kałuszynie większego oddziału wroga. Aby mieć ewentualną rezerwę, płk Engel wydaje rozkaz rotmistrzowi 4 szwadronu 11 pułku ułanów Franciszkowi Wrzoskowi „Kawaleria naprzód”. Rotmistrz nie zrozumiał prawidłowo polecenia, odczytał go jako polecenie przeprowadzenia szarży kawaleryjskiej i natychmiast przystępuje do jej wykonania. Ułani uderzają na Zawodę – osiedle wchodzące w skład miasta. Teren całkowicie nie służy szarży, jednak mimo to ułani spędzili wysunięte placówki i wdarli się do miasta. Oświetleni rakietami ponieśli znaczne straty od ognia niemieckiego i musieli wycofać się tracąc 52 z 85 ludzi. Atak ten zaalarmował nieprzyjaciela, ale także spowodował zamieszanie w jego szeregach. Szarża na Kałuszyn – Zawodę w historiografii polskiej budzi kontrowersje, Podstawą jest relacja ppłk Stanisława Truszkowskiego wsparta świadectwem dwóch oficerów 6 pułku piechoty legionów, którzy faktu szarży sobie nie przypominają. W relacjach niemieckich i w większości pozostałych uczestników bitwy, a także w opowieściach mieszkańców Kałuszyna fakt kawaleryjskiego ataku jest niepodważalny i dziś szarża jest pewnikiem historycznym.
      
      
 
      
  Kałuszyn po działaniach w 1939 roku- zdjęcie z roku 1940
       
      Wobec rozpoczęcia regularnej wymiany ognia dowódca pułku wydaje rozkaz obejścia Kałuszyna od północy III batalionowi 6 pułku piechoty legionów i uderzenia na wzgórze 194,8 i dalej na Gójszcz. Pozostałe oddziały pułku, osłaniane przez 1 kompanię zajmującą Zawodę miały rozwinąć się na południe od drogi z Jakubowa i stamtąd nacierać na miasto od zachodu. W ten sposób płk Engel chciał uderzyć praktycznie z trzech stron. Teren jednak sprzyja Niemcom, –aby dostać się do miasta oddziały musiały pokonać bagnistą rzeczkę Witówkę, otaczająca łukiem Kałuszyn. Dodatkowo przedpole było oświetlone rakietami i ostrzeliwane z broni maszynowej. Około godziny 1:00 ppłk Kasztelowicz opanowuje swoim batalionem Zawodę i ulicę Trzciankę. Tak to wydarzenie relacjonował: „ Wreszcie baon ugrupował się. Każda kompania dostała swoje zadanie i wyruszyła do natarcia. Z chwilą wyruszenia Niemcy zorientowali się i otworzyli ogień z ckm i ręcznej broni maszynowej. Wtem nasze kompanie z okrzykiem „ hura” przeszły do uderzenia, ale pod ogniem chwilowo zaległy, zwłaszcza lewe skrzydło. Nadciągający z tyłu pułk zaczął również niepotrzebnie atakować i powstał przez to taki tłok i bałagan, że trudno było się w nocy zorientować […]Widząc, co się dzieje wyszedłem do pierwszej linii i poderwałem kompanię por. Stasiłowicza jak się okazuje przemieszaną z baonem I, który niepotrzebnie popędzony przez dowódcę pułku wszedł do linii i dostał się pod silny ogień. Udało się poderwać kom. I obrzuciwszy okopy niemieckie granatami wpadliśmy do Kałuszyna docierając do rynku.”
      Ppłk Jan Kasztelowicz został jednak odcięty od reszty pułku wraz z większością 8 kompanii. W zastępstwie dowództwo nad batalionem przejął por Schmal, który starał się wykonać zamierzony plan. Grząskie łąki, ciemność i ogień nieprzyjaciela hamowały polski atak.
      Około godziny 2:00 III batalion 6 pułku piechoty legionów osiągnął las na północ od Kałuszyna, gdzie uszykował się do ataku na wzgórze 194,8. Kiedy oddziały opuszczały las Niemcy otworzyli silny, ale niecelny ogień, który zatrzymał naszych legionistów. Po chwili kryzys został przełamany i trzy kolumny czwórkowe pod ogniem broni maszynowej ruszyły dalej- padli liczni zabici i ranni. Po kilkuset metrach oddziały zostały oświetlone flarami – żołnierze zalegli na kilkadziesiąt kroków przed liniami przeciwnika. Wówczas ujrzeli przed sobą grupę poddających się Niemców, ale ci już po chwili na rozkaz swoich oficerów znów otworzyli ogień. W tym momencie nasi żołnierze poderwani przez podporucznika Tadeusza Truszkowskiego przystąpili do ataku na bagnety. Wynik walki był oczywisty. Niemcy zostali zepchnięci ze wzgórza. Żołnierze ogniem karabinów przeciwpancernych „UR” rozbili dwa z trzech czołgów nadjeżdżających z Siedlec.
      Podczas szturmu na wzgórze, w samym Kałuszynie trwa zażarty bój. Do walki w okolicach cmentarza katolickiego włączył się nadciągający z Roguszyna pluton kolarz. Pozostałe oddziały pułku podchodziły do miasta wspierane ogniem ciężkich karabinów maszynowych, moździerzy i dwóch dział pułkowych. Kompanie w silnym ogniu obrońców zbliżały się do miasta, lecz nie mogły przełamać obrony niemieckiej wzmocnionej samochodami pancernymi. Generał Kowalski postanawia wesprzeć atak dodatkowymi oddziałami. Wzdłuż szosy z Mińska Mazowieckiego do Kałuszyna uderzył III batalion 1 pułku piechoty legionów. Ostrzał artyleryjski centrum miasta rozpoczęła artyleria 1 pułku artylerii lekkiej i 1 dywizjon artylerii ciężkiej. Żołnierze po przygotowaniu artyleryjskim ruszyli do ostatecznego szturmu i wdarli się do miasta. Tu napotkali grupę mieszkańców, która rozbroiła pilnujących ją strażników i próbowała się wydostać z rejonu walk. Wydarzenie to tak wspomina major Władysław Zarzycki: „W ostatniej chwili, bo w odległości dosłownie dziesięciu kroków, w zbliżającym się gwarze rozpoznałem zbitą masę ludzką. Zdążyłem jeszcze krzyknąć do żołnierzy: Nie strzelać! Niestety, jeden z nich, mniej odporny nerwowo, wypalił i u stóp mych zwalił się jeden z tłumu. Był to Żyd z długą, białą brodą. Tłum zatrzymał się z konieczności. Na drodze swej natchnął się na drugą zbitą masę żołnierską. Wszyscy byliśmy podnieceni i zdenerwowani. Tłum nie przestał huczeć, nie zdawał sobie sprawy, z kim się zetknął. Było przecież ciemno. Wówczas z tłumu rozległ się silny, donośny głos: Rodacy, znacie mnie, jestem Krauze, nie bójcie się to nasze wojsko!”. Postać Zygmunta Krauzego, komendanta miejscowej straży pożarnej, wpisuje się pięknie w kartę polskiego września. Jest najlepszym odzwierciedleniem postawy, jaką przyjęła ludność polska w przeciągu nie tylko walki, ale całej okupacji niemieckiej. Zygmunt Krauze poprowadził żołnierzy polskich na pozycję przeciw Niemcom i wszelkimi siłami starał się dopomóc wojsku. Na ochotnika zgłosił się do obsługi ciężkiego karabinu maszynowego. Tej samej nocy poległ w walce.
      
      
 
  Widok Kałuszyna po działaniach w 1939 roku- zdjęcie z roku 1940
       
      Obie strony ponoszą coraz cięższe straty- centrum miasta praktycznie nie istnieje spalone od ognia polskiej artylerii. Legioniści do ataku używają granatów obronnych, które zadają Niemcom poważne straty, ale jednocześnie stwarzają zagrożenie i dla naszych żołnierzy ze względu na ich duży promień rażenia. O świcie zostaje zdobyte wzgórze 94,8; likwidowane są ostatnie punkty niemieckiego oporu. O godzinie 9.00 miasto zostało całkowicie oczyszczone z nieprzyjaciela, który rozbity wycofał się na wschód i utworzył nową linię obronną w rejonie Grębkowa. Droga odwrotu dla 1 Dywizji Piechoty została otwarta.
      Bitwa pod Kałuszynem, choć osobiście opowiadałbym się za nazwą bitwa o Kałuszyn to dzień chwały polskiego oręża, szczególnie 6 i 1 pułku piechoty legionów. 6 pułk piechoty stracił około 30 % żołnierzy- tylko w Kałuszynie pochowanych zostało 200. Poległo między innymi 5 oficerów, poważnie ranny został dowódca 6 pułku płk Stanisław Engel, którego obowiązki przejął ppłk Jan Kasztelowicz. Rannych zbieranych z pobojowiska odsyłano wozami sanitarnymi do Jakubowa, gdzie zostali zgarnięci przez niemiecką 1 Brygadę Kawalerii. Ponadto utracono dużą ilość broni- zaginęła większość karabinów przeciwpancernych, część biedek z ciężkimi karabinami maszynowymi, zabitych zostało wiele koni. Polacy wzięli około 100 jeńców i zdobyli znaczną ilość sprzętu. Niemcy również stracili kilkuset rannych i zabitych- 44 pułk piechoty czasowo niezdolny był do działań.
      Interesującą scenę zatrzymania jeńców niemieckich opisuje Bogusław Cereniewicz:    [...] Strzał. Jeden, drugi. Za chwilę dobiegam do grupy żołnierzy. W środku stoi nasz legionista ogromnego wzrostu z twarzą i głową zalaną krwią.[…] Jest tu także starszy sierżant z naszego pułku, który trzyma w rękach niemieckie Parabellum, a mały rozindyczony żołnierz z batem w ręku bije po mordzie potężnego podoficera niemieckiego z zawiniętymi rękawami.[…] Gdy go ścigali nasi taboryci, ostrzeliwał ich spoza drzew z Parabellum i gdy już był otoczony ze wszystkich stron przez kilkunastu naszych żołnierzy i nie miał żadnej możliwości ucieczki strzelił z przedostatniego naboju do wysokiego Wileńczuka, trafiając go, na szczęście, powierzchownie w szczyt głowy. Naszych taborytów najwięcej denerwuje ten niepotrzebny strzał”. Opis ten pokazuje charakter toczonych walk.
      Zwycięstwo polskie pod Kałuszynem otworzyło 1 Dywizji Piechoty Legionów dalszą drogę na południe, jednak wciąż zagrażało jej odcięcie. Generał Kowalski podjął decyzję odwrotu na Wodynie i Stoczek Łukowski- rozpoczęła się dalsza epopeja tej elitarnej formacji, która nie jest tematem tego artykułu. Chciałbym jednak opisać jeszcze jedno zajście, jakie ma miejsce po bitwie w samym mieście. 13 września po opuszczeniu Kałuszyna przez Wojsko Polskie, Niemcy wkroczyli tu ponownie. Za udział w walkach ludności cywilnej zgromadzili wszystkich mężczyzn w kościele z zamiarem wysadzenia go w powietrze. Tu odebrali zgromadzonym kosztowności i gotówkę. Patrole Wermachtu rozstrzeliwały Żydów bezpośrednio na ulicach. Od niechybnego wysadzenia kościoła w powietrze wraz z ludźmi uratował mieszkańców przypadek. Trzeciego dnia po bitwie do plebanii, gdzie mieścił się sztab niemiecki, chłopi przywieźli rannego oficera, który za uratowanie wymusił wypuszczenie zakładników i nie wysadzenie świątyni. Pokazało się tu całe bohaterstwo hitlerowskiej armii, która najlepiej walczyła z bezbronnymi a w przypadku oporu cieszyła się, że jest w rękach żołnierzy z „ Żelaznej Dywizji”, aby móc swoje wyczyny usprawiedliwić przed przełożonymi.

TAGI: Bitwa pod Kałuszynem.
DATA MODYFIKACJI: 2009-11-07 17:41:14
DODAŁ: jcc
AUTOR: Robert Sitkowski

Aby móc oceniać oraz komentować zasób, musisz być zalogowany.

2009-11-04 19:17:06 AUTOR: czocherek

Super artykuł o jednej z najlepszych jednostek wojskowych II Rp. Warto zapoznać się z treścią artykułu, poznać historię oraz działania jednostki tak ważnej dla naszej historii .

2009-12-30 15:58:01 AUTOR: raciborkal

Artykuł godny polecenia, takich więcej... Warto przeczytać.