iArchiwum

ZNAJDŹ INTERESUJĄCE CIĘ WYDARZENIA Z DANEGO OKRESU

Służba Zwycięstwu Polski. Poprzedniczka Armii Krajowej.

“Był wtorek, 26 września 1939 roku, dwudziesty dzień bitwy o Warszawę. Nie było światła, gazu, żywności, wody. W przysypanych gruzem piwnicach dogorywali ranni. Miasto płonęło. Dzień wcześniej Niemcy przeprowadzili całodzienny nalot...” - czytaj dalej...

dodał: Kocot



Ocena: 0 (0 głosów)

„Trzysta tysięcy gitar” – czyli dekada rock&rolla w Polsce.

„ Do spokojnego stawu z karpiami wpuszczono młode i głodne szczupaki, na dodatek bez kompleksów” tak Witold Pograniczny, jeden z ówczesnych promotorów muzyki młodzieżowej, określił inwazję rock and rolla we wczesnych latach 60.

Choć początki rock & rolla w Polsce wiążą się z powstaniem w 1959 roku zespołu Rhytm & Blues1, w pełni objawił się on 23 lipca 1960 roku z estrady gdańskiego klubu studenckiego „Żak”, kiedy Czerwono – Czarni zagrali tam piosenki Elvisa Presleya i Chucka Berry’ego. Prasie, która na rock & roll reagowała alergicznie jako na muzykę „zgniłego imperializmu”, Franciszek Walicki „ojciec polskiego rocka” zaproponował funkcjonowanie nazwy tylko w Polsce big – beat. „Cała nasza ówczesna działalność – wspomina Walicki – polegała na prowokacji. I to nas najbardziej rajcowało”. Rok później Czerwono _ Czarni, którzy przygrywali do tańca w restauracji „Kongresowa” w Pałacu Kultury i Nauki, rzucili hasło: „Czerwono – Czarni szukają młodych talentów”. Akcja polegała na tym, że podczas dansingu bigbitowcy udostępniali mikrofon przygodnym wokalistom. W tym samym roku w poszukiwaniu konkurencji dla piosenki spod znaku Mieczysława Fogga, zorganizowano w Szczecinie Ogólnopolski Festiwal Młodych Talentów, na którym z powodzeniem wystartowali: Czesław Wydrzycki, Karin Stanek czy Krzysztof Klenczon.
Wielu młodym piosenkarzom ich własne nazwiska wydawały się zbyt banalne : Wydrzyki zmienił więc nazwisko na Niemen, Wojciech Kędziora zaczął się nazywać Korda, a Antoni Kaczor zyskał popularność jako Toni Keczer. Na parkietach w sezonie 1962 / 1963 królowały tańce: twist, locomotion i madison.
 Do tych rytmów i melodii dopisywano polskie teksty, zgodnie z hasłem drugiego „kolorowego” zespołu – Niebiesko – Czarnych : Polska młodzież śpiewa polskie piosenki.  Singiel z przebojem „Mamo nasza mamo”, śpiewanym przez     Niemena do akompaniamentu Niebiesko – Czarnych, rozszedł się w astronomicznych jak na owe czasy nakładzie 270 tysięcy egzemplarzy. Po triumfach w kraju przyszła pora na sukces eksportowy.  Niebiesko – Czarni wystąpili w paryskiej Olimpii obok Steviego Wandera, zagrali na żywo w Radio Luxemburg. Tymczasem big – beat rozlewał się szeroką fala po kraju. Na każdą edycję Radiowej, a później Telewizyjnej Listy Przebojów głosowało kilkadziesiąt tysięcy słuchaczy. „Za dwie pierwsze piosenki kupiłem samochód i dom” – wspominał kompozytor Andrzej Korzyński, autor przeboju Żółte kalendarze. Młodzież ogarnęła prawdziwa muzyczna. Zespół powstały przy zakładach samochodowych w Starachowicach obrał sobie nazwę The Partaches. „Ponad 100 tysięcy złoty wynoszą w samych Katowicach straty wynikające z kradzieży wkładek mikrofonowych do ulicznych automatów. Są one niezbędne młodzieży do gitar elektrycznych, a nieosiągalnych w handlu” – alarmowała prasa w 1967 roku. Swój ogromny sukces big – beat zawdzięcza audycjom radiowym, takim jak Młodzieżowe Studio Rytm, gdzie od 1965 roku realizowano i prezentowano utwory czołowych wykonawców „proletariackich”
od Czerwonych  Gitar po Trubadurów. Muzycy mający większe ambicje jak Skaldowie, nagrywali Radiowym Studiu Piosenki.
Lata 60 – te to jednak czasy kontrastu w muzyce. Obok szalonego grania, ostrego rock & rolla pojawiła się zwiewna, romantyczna piosenka. Tak na przykład tłumaczyła swój sukces estradowy Urszula Sipińska, śpiewająca w tym nurcie. Epoka „przeglądów”, „giełd” i festiwali wyjątkowo sprzyjała karierom piosenkarskim. Występ w programie „Mikrofon dla wszystkich” w 1962 roku okazał się początkiem drogi sławy grupy uczennic Technikum Handlowego w Szczecinie. Dziewczęta przyjęły nazwę Filipinki, od popularnego wówczas pisma. Piotr Szczepanik, długo tułający się po festiwalach, zaczął okupować szczyty list przebojów dopiero po wylansowaniu piosenki Żółte kalendarze w roku 1965. Podobnie długa drogę do sukcesu ( piosenka Napisz proszę) przebyła debiutująca w wieku 16 lat Halina Frąckowiak. Odskocznią do wielkiej kariery był przede wszystkim udział w ogólnopolskim przeglądzie piosenki. 19 czerwca 1963 roku po raz pierwszy zabrzmiał sygnał muzyczny Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Władze partyjne tym chętniej wyraziły zgodę na jego organizację, gdyż miał on się odbywać w mieście, którego piastowskie korzenie i rodowód podkreślano na każdym kroku. W amfiteatrze, jeszcze pozbawionym zadaszenia, wystąpiło przeszło stu młodych wykonawców. Obok Ewy Demarczyk tryumfował Bogdan Łazuka. Nagrodzono także tekst Agnieszki Osieckiej Piosenka o okularnikach, jeden z pierwszych, w których romans nie rozgrywał się w abstrakcyjnej przestrzeni, lecz w studenckiej czytelni i stołówce. W rok później na rejestrację rozwijającego się festiwalu Polskie Radio zużyło 138 kilometrów taśmy magnetofonowej.
Natomiast pierwsze trzy festiwale sopockie gościła hala Stoczni Gdańskiej – obskurna ceglana buda, przed którą publiczność tłoczyła się w kolejce, jak przed sklepem mięsnym. Impreza nabrała rozmachu dopiero w roku 1964 pod namiotem Opery Leśnej, wzniesionej jeszcze w 1909 roku na potrzeby festiwali wagnerowskich. Od tego momentu przegląd piosenki transmitowały nie tylko radiofonie wszystkich krajów demokracji ludowej, ale i 11 stacji zachodnich. Od roku 1968 Sopot stanowił stała pozycję Interwizji. Festiwal miał swoje gwiazdy, publiczność zachwycała się żywiołową Conchitą Bautistą, liryczną Irena Santor, imponował jej patetyczny Mulim Magomajew. Niekiedy na estradzie dochodziło do nieoczekiwanych spięć artystycznych: w 1963 roku o względy widowni zabiegały dwie piosenki: Pust’ wsiegda budiet słonce Tatiany Miansarowej i Czarne anioły w pełnym dramatycznej ekspresji wykonaniu Ewy Demarczyk.
„ Nie przejdziemy do historii z gitarami w rękach” – prorokował Krzysztof Klenczon. Okazało się jednak, że dokonania młodzieżowych idoli lat 60. stały się trwałą częścią naszej kultury. Ikonami polskiej muzyki rozrywkowej stali się przecież między innymi : Czesław Niemen, Marek Grechuta, Ewa Demarczyk czy Anna German.
„Etatowy kontestator”
, „niespokojny duch artystyczny”, „samotny mag muzycznej elektroniki” – te i wiele podobnych określeń nie wyczerpują roli, jaką Czesław Niemen odgrywał w życiu artystycznym i obyczajowym lat 60.
Jako repatriant Czesław Wydrzyki przybył do Polski z macierzystej ziemi nowogródzkiej (wówczas ZSRR) w 1956 roku. Zaczął skromnie od studiów muzycznych w klasie fagotu i śpiewania czastuszek na przemian z piosenkami meksykańskimi w klubach Gdańska. Jego śpiew ocierający się o histeryczny krzyk, kolorowe stroje, długie włosy i śmiałe wypowiedzi wywołały uwielbienie nastolatków, budząc jednocześnie skrajną niechęć prasy partyjnej. Nic dziwnego artysta deklarował bowiem: „ Nie znoszę pewnego typu ludzi, pozornie eleganckich, w białych koszulach i czarnych garniturach. Wydaje mi się ,że ukrywają pod takim ubraniem swoje czarne dusze”. Piosenką – wydarzeniem dekady stał się zaśpiewany na festiwalu w Opolu song (bez uzgodnienia z cenzurą) Dziwny jest ten świat. W całej Polsce zawrzało, księża z ambon powoływali się na treść piosenki jako pouczającą. A politrucy od kultury dawali carte blanche wszelkim publikacjom gdzie tekst piosenki określano mianem bajora poetyckiego. Oczywiście mówiło się w kręgach dekadenckich, że piosenka jest wysoce antysocjalistyczna.
Z rzadka władza decydowała się na  śmiałe kroki. Dlatego tym bardziej wprawiającym w zdumienie był fakt możliwości wystąpienia w warszawskiej Sali Kongresowej 13 kwietnia 1967 roku zespołu The Rolling Stones. Przyjazd „Stonesów” był wydarzeniem kulturalnym. Wydarzenie budziło tak ogromne zainteresowanie, że dla wszystkich chętnych nie starczyło biletów. W rezultacie przed Salą Kongresową zgromadziły się tłumy zdeterminowanych fanów, którym nie udało się wejść na koncert.

To oczywiście tylko niewielki przegląd wydarzeń dekady lat 60. w polskiej muzyce. Pokazuje jednak, że nie miał racji Krzysztof Klenczon mówiąc, że z gitarami w ręku nie przechodzi się do historii. Wręcz przeciwnie. Muzyka tamtej dekady, piosenki, pierwsze formy teledysków są znane i przywoływane przez kolejne pokolenia.



Link dotyczący tej tematyki :
1. http://www.polskirock.pl/


1 W końcu lat 50. do Polski dotarła moda na rock & roll. Początkowo centrum polskiej muzyki młodzieżowej znajdowało się w Trójmieście, gdzie w 1959 roku z inicjatywy Franciszka Walickiego powstała pierwsza polska grupa rockowa „Rythm and blues”, w której debiutował popularny później romski wokalista Michaj Burano. Pragnąc uniknąć zarzutów o bierne naśladownictwo zachodniej mody, muzykę wykonywaną przez pierwsze polskie zespoły rockowe nazywano big – beatem ( z ang. Mocnym uderzeniem). Pierwszy koncert „Rythm and blues” odbył się 24 marca 1959 roku w gdańskim klubie studenckim „Rudy Kot”. Zespół szybko się rozpadł a jego kontynuacją była założona w 1960 roku grupa „Czerwono – czarni”.

TAGI: Dekada rock&rolla w Polsce
DATA MODYFIKACJI: 2009-11-07 17:14:55
DODAŁ: Kocot
AUTOR: Aneta Kocot

Aby móc oceniać oraz komentować zasób, musisz być zalogowany.
Do tego zasobu nie dodano jeszcze komentarza.