ZNAJDŹ INTERESUJĄCE CIĘ WYDARZENIA Z DANEGO OKRESU
zobacz dzisiejsze wydarzenia
najważniejsze z tego tygodnia
najważniejsze z tego miesiąca
najważniejsze z tego roku
Traktaty z Włochami w okresie II Wojny Światowej i po jej zakończeniu. Najważniesze postanowienia
“Wszystkie organizacje faszystowskie (...) nie rozwiązane dotychczas zostaną rozwiązane zgodnie ze wskazaniami naczelnego dowódcy Sojuszników, w tej mierze , w jakiej nie uczyniono tego dotychczas. Rząd Włoski wykona wszystkie dalsze zarządzenia, jakie wydadzą Narody Zjednoczone w celu zniesienia instytucji faszystowskich, (...) zlikwidowania faszystowskiej ideologii i nauczania” - czytaj dalej...
dodał: Murawski
Ocena: 3.4 (18 głosów)
Motywy przejścia wojska koronnego na stronę Karola X Gustawa w 1655 roku
Zagadnienie poddania się chorągwi kwarcianych Karolowi X Gustawowi w pierwszych miesiącach „potopu” szwedzkiego dotychczas nie doczekało się osobnego, a zarazem nowoczesnego studium naukowego. Oczywiście wielu historyków zajmujących się dziejami drugiej wojny północnej starało się poświęcić temu tematowi nieco więcej miejsca w swych badaniach. Warto tu podkreślić dorobek L. Kubali[1], W. Czaplińskiego[2], T. Nowaka[3], W. Majewskiego [4]. Jednak żadna z prac wymienionych wyżej autorów oraz spośród nie wymienionych (a tworzących pokaźną listę), nie wyczerpuje w pełni tematu. Badacze skoncentrowali się bowiem na odtwarzaniu obrazu poszczególnych kampanii czy pojedynczych starć, poświęcając mniej uwagi miesiącom podczas których w wojskach koronnych panowały nastroje kapitulanckie.
Poniższy szkic nie ma ambicji wypełnienia tej luki, ma być jedynie przyczynkiem do badań nad mentalnością szlacheckich zawodowych żołnierzy doby „potopu”.
Próbując odpowiedzieć na pytanie o przyczynę porzucenia Jana Kazimierza, przez większą część oddziałów koronnych w listopadzie 1655 roku, historyk nie może pozostać obojętny na problem pojęcia „zdrady” w realiach XVII wieku[5]. Dodatkowego uroku zagadnieniu dodaje fakt, iż pod wpływem prozy Henryka Sienkiewicza ukształtowała się ocena przeważającej części społeczeństwa na postawę szlachty i magnaterii tak koronnej, jak i litewskiej w pierwszych miesiącach najazdu szwedzkiego. W XIX i XX wiecznych koncepcjach „ojczyzna” stanowi, bowiem wartość samą w sobie, najwyższą, wyidealizowaną, w konfrontacji z którą, wszystkie partykularne interesy muszą zejść na dalszy plan. Podążając tym tropem i przypisując ludziom epoki baroku własne wyobrażenia, XIX- wieczni badacze utożsamiali króla z ojczyzną [6]. Tymczasem geneza pojmowania ojczyzny jako wartości nadrzędnej, ma swoje korzenie dopiero w drugiej połowie wieku XVIII i jest związana z rozwojem teorii oświeceniowych. W poprzednim stuleciu sprawa była, może nie bardziej złożona, gdyż i w czasach Stanisława Augusta obok dawnego sposobu postrzegania tego co kryje się pod pojęciem patria, pojawił się nowy, ściśle związany z duchem Oświecenia[7], dlatego powstrzymałbym się od wszelkich komentarzy wartościujących, aby poprzestać na stwierdzeniu, że w wieku XVII było inaczej, stabilniej. Pod pojęciem Rzeczypospolitej, będącej synonimem wyrazu „ojczyzna”, nie kryła się tylko ziemia, terytorium, ani nawet państwo, Rzeczpospolita była równoznaczna ze szlachtą[8]. Stanowiła swoistą communitas narodu szlacheckiego. Stąd już droga całkiem bliska do stwierdzenia, iż za zdrajcę uważano każdego, kto zagraża prawom i wolnościom szlacheckim[9]. Albrycht Stanisław Radziwiłł opisał reakcję chorążego czernihowskiego Gabriela Hulewicza, który w odpowiedzi na próbę pozbycia się opozycji antykrólewskiej z miejsca obrad sejmiku czernihowskiego, powiedział:
W czasach Władysława Jagiełły, gdy król próbował zwarzyć kwiat wolności i miano w przyniesionej karcie zawrzeć punkty na szkodę szlachty, ktoś wyjętą z pochwy szablą rozsiekał ją na kilka części; tak i ja, jeśli wśród nas ukarze się jakaś karta, choćbym miał zginąć od buzdygana kasztelana czernichowskiego, nie pozwolę by w czymś ograniczono wolność[10]
Deklaracja jakich wiele padało w tamtych czasach. Należy jednak pamiętać, że dla autora tych słów i jego odbiorców ta „wolność” nie była pustym frazesem, jak nie raz zdarza się nam uważać, stanowiła fundament Rzeczypospolitej. Powróćmy jednak do dualizmu pojęć króla i Rzeczypospolitej, który funkcjonował nie tylko w świadomości szlachty, co można wyczytać m in. ze słów Hulewicza, lecz także w przedstawieniach ikonograficznych sponsorowanych przede wszystkim przez Dwór[11]. Dziś już chyba żaden z badaczy nie jest skłonny utożsamiać tych wartości. Mimo wszystko dochodzi do pewnych różnic zdań na tym tle. Przykładem może być tu interpretacja incydentu, który miał miejsce podczas pierwszego sejmu w 1652 r. Kiedy to kończąc swe wystąpienia w obronie Hieronima Radziejowskiego, miecznik sieradzki Stefan Zamoyski stwierdził: U nas lex regnat non rex, nie trzeba się ad gratiam principis , sed ad leges conformare. Wrażenie wywołane tym manifestem było silne, historycy są zgodni, że reakcja izby poselskiej, w której imieniu przeprosił króla marszałek sejmowy Andrzej Maksymilian Fredro świadczy o tym, że choć szlachta rozróżnia króla i Rzeczpospolitą, jednakże król jako ojciec ojczyzny (jak był czasem nazywany przez szlachtę) zasługuje na więcej szacunku [12]. Na przykładzie tej sytuacji można także dostrzec funkcjonowanie dwóch sposobów postrzegania króla przez szlachtę. Tradycyjny wywodzący się ze średniowiecza i przypisujący czołową rolę władcy oraz wczesnonowożytny, powoli torujący drogę społeczeństwu. Pierwszy funkcjonujący w sferze sformułowań językowych, drugi w praktyce życia politycznego [13]. Zdaniem U. Augustyniak panowanie Jana Kazimierza było okresem upadku autorytetu władzy monarszej i formalne przeprosiny Fredry były raczej wyrazem potrzeby podtrzymania złudzenia tego autorytetu niż świadectwem realnej pozycji króla [14]. Do tego zagadnienia wypadnie nam powrócić jeszcze nie raz w niniejszej pracy jako, że autorytet władcy, głównego zwierzchnika wojska koronnego, miał ogromne znaczenie na postawę tegoż wojska.
Kolejnym zagadnieniem bezpośrednio związanym z pojęciem „zdrady”, jest jego relatywizacja, na co uwagę w swym artykule zwrócił M. Korolko [15]. Zdaniem tego badacza proces ten dokonał się w przeddzień wybuchu rokoszu Lubomirskiego, kiedy to wyraz „zdrada” przestał być używany w odniesieniu do osoby, która popełniła zbrodnię przewidzianą do sądzenia przez sąd sejmowy, na mocy konstytucji De crimine laese Majestatis Regiae et perduellionis z 1588 r., lecz zaczął być używany w stosunku do osób, które dokonawszy zwrotu politycznego, porzuciły dawnych partnerów i przeszły do obozu ich przeciwników politycznych[16]. Wydaje mi się, że można ten proces umiejscowić w czasie znacznie wcześniej. Wspomniany przez autora artykułu podkanclerzy przeszły Hieronim Radziejowski, mimo skazania na drugim sejmie 1652 r. za zbrodnię zdrady stanu, według Wespazjana Kochowskiego i pewnej części społeczeństwa szlacheckiego był niewinną ofiarą intryg dworskich. Kochowski tak ocenił jego postawę z lipca 1655:
Przybył też Hieronim Radziejowski, niegdyś niesłusznie pozbawiony urzędu podkanclerskiego i bezlitośnie usunięty z królestwa, jako skrzywdzony wygnaniec zawzięty na swoich prześladowców i dla przypodobania się Szwedom nieubłagany wobec swoich przeciwników. Cóż jednak innego mu pozostawało? Wstawiennictwo Rzeczypospolitej nic mu nie pomogło, interwencje papieża, cesarza i innych panujących nie wyjednały dla niego łaski, powodowany więc ostateczną koniecznością musiał- niczym drugi Koriolan- przystać do Szwedów [17]
Także sprawa Samuela Zborowskiego, skazanego bezprawnie z wyroku sądu starościńskiego na śmierć w 1584 r. oraz późniejsze poczynania jego braci rzucają nieco światła na nasze rozważania. Zborowscy, choć ich związki z obcymi dworami wymierzone przeciw Stefanowi I i Zamoyskiemu nie ulegają wątpliwości, w oczach dużej części społeczeństwa szlacheckiego uchodzili za obrońców wolności stanowych. Natomiast sam Samuel stał się symboliczną ofiarą ucisku władzy reprezentowanej przez monarchę. Choć zgadzam się z tezą, że „zdrada” w wieku XVII była terminem poddającym się w dużym stopniu relatywizacji, jednak wydaje mi się, że na rozwój tej cechy nie miały wpływu antagonizmy pomiędzy obozami profrancuskim i prohabsburskim na początku lat sześćdziesiątych XVII wieku. One mogły ją jedynie uwydatnić. Raczej wiązałbym to z samą praktyką życia politycznego w Rzeczypospolitej, z rozumieniem pojęcia „ojczyzna” oraz z często występującymi rozbieżnościami interesów pomiędzy monarchą a poddanymi.
Ostatnie słowa niniejszego wstępu poświęcę na porównanie podejścia do „zdrady” w Rzeczypospolitej i we Francji- kolebce zachodnioeuropejskiego absolutyzmu. Mogłoby się wydawać, że państwo z absolutnym władcą zasiadającym na tronie, będzie wolne od dywagacji na temat co zasługuje na mianotrahison, a co nie. Należy się zgodzić z R. Villarim, że w stuleciu XVII określenia z jakimi łączono bunt były równoznaczne z brakiem honoru [18] . Jednak tego typu opinie były obecne przede wszystkim w traktatach, których autorzy utrzymywali się dzięki królewskiemu mecenatowi. Sami spiskowcy, jak łatwo odgadnąć, oceniali problem inaczej. Warto przytoczyć tu słowa kardynała Retza autora słynnych „Pamiętników”, odnoszące się do planowanego na przełomie 1636 i 1637 r. zamachu na życie kardynała Richelieu:
Setki razy potępialiśmy z Rochepotem brak zdecydowania księcia [ tzn. Gastona diuka Orleanu – K.Ż.] i hrabiego de Soissons w Amiens. A jednak gdy nadeszła chwila czynu, czyli w momencie, którego konieczność przewidziałem i sam wpoiłem La Rochepotowi, poczułem coś co można by nazwać przestrachem. Wziąłem to za skrupuły. Nie wiem czy się myliłem, dość, że cofnąłem się przed możliwością zamordowania księdza i kardynała. La Rochepot wyśmiał mnie mówiąc: „Gdy będziesz na wojnie, nie powstrzymasz się od zdobycia obozu, tylko dlatego by nie zabić śpiących wrogów!” Zawstydziłem się swych myśli, pogodziłem się ze zbrodnią, uświęconą, jak sądziłem, przez wiele słynnych przykładów, usprawiedliwioną, a nawet chwalebną przez niebezpieczeństwo na jakie narażaliśmy się [19] .
Podobnie Kondeusz czy Tureniusz nie bardzo chyba brali sobie do serca słowa Tomasso Campanelli, iż wiarołomstwo i rebelia przesycone są hańbą i nienawiścią[20]. Obaj byli ludźmi swych czasów, w imię partykularnych interesów rodowych i osobistych gotowi byli sprzymierzyć się z wrogami ojczyzny - Hiszpanami, aby zdobyć to, co jak mniemali, należy się im. Owszem, król mógłby być dla nich równoznaczny z państwem, pod warunkiem, że zajęliby czołowe miejsce u jego boku. Takie podejście wynikało z tego, że nawet we Francji brakowało jedności w sferze praw, sądownictwa, podatków, wreszcie języka. Pojęcie narodu dopiero powoli się kształtowało[21]. A wśród arystokracji w całej Europie żywe były tradycje, że interes rodowy stanowi wartość pierwszoplanową. Dlatego niemal każde państwo epoki nowożytnej miało swoich „Radziejowskich” i „Ulefeldtów” [22]. Pocieszające jest poczucie, że trudności w zrozumieniu co tak naprawdę znaczyła zdrada dla ludzi epoki baroku, nie są udziałem tylko i wyłącznie polskich historyków. Jednak to chyba nam przyszło najbardziej się z nimi borykać, jako że w 1655 roku według określenia L. Kubali „Cała Polska się poddała”. Ale czy całą serię kapitulacji z tego okresu możemy określić terminem perduellio? Na to pytanie, moim zdaniem, należy udzielić odpowiedzi przeczącej. I udowodnienie tej tezy, oraz ściśle z nią powiązana, próba przeniknięcia motywów oddziałów koronnych o przejściu na służbę szwedzką, stanowią główny cel mojej pracy.
II
Wyjaśnienie motywacji wojska, w jakiejkolwiek kwestii może okazać się dość kłopotliwe. Pomijam tu fakt, że sfera naszych dociekań dotyczy ludzkiej mentalności, zasadniczo różnej od tej jaka dziś charakteryzuje nas samych. Istnieje druga przeszkoda. Wojsko nie stanowi monolitu, używając określenia A. Mączaka można by powiedzieć, że składają się nań zarówno „rządzący” jak i „rządzeni”. Niestety zachowane źródła, mimo szeregu pamiętników prostych żołnierzy, faworyzują elity, stąd trudno z całą pewnością powiedzieć co mógł myśleć przeciętny towarzysz. Poza tym, w wieku XVII ciężko wydzielić grupę ludzi zajmujących się tylko i wyłącznie sprawami wojska, profesjonalizacja dowódców powoli następuje, lecz oni sami w dalszym ciągu zobligowani są do wypełniania różnych funkcji cywilnych[23]. M. Wagner badając czas służby poruczników jazdy, do kategorii oficerów niezawodowych przydzielił aż 335 osób (84,9% całości), które z wojskiem związały się na okres do 10 lat [24]. Ponadto wszystkie armie tego okresu wyróżniają się mnogością wyznań żołnierzy w ich szeregach oraz wielonarodowością. Siły zbrojne Rzeczypospolitej, a zwłaszcza chorągwie jazdy zaciągu narodowego, które w niniejszej pracy najbardziej skupiły moją uwagę, odznaczały się jeszcze jedną istotną cechą: silnymi powiązaniami ze stanem szlacheckim. W końcu przeważająca większość towarzystwa rekrutowała się, ze szlachty, dla wielu spośród nich służba wojskowa była tylko krótkim epizodem, stanowiącym niezbędny element wychowania młodego szlachcica. Potem powracali do swych ziemiańskich zajęć, albo łączyli je z realizacją w służbie publicznej. Dlatego analizując decyzję większości oddziałów koronnych o przejściu na służbę Karola X Gustawa, nie należy pomijać wpływu na morale żołnierzy jakie musiały mieć akty poddańcze składane Szwedom w imieniu poszczególnych województw.
Przejdźmy jednak do krótkiego przypomnienia genezy „potopu” szwedzkiego oraz porównania sił walczących stron, aby tym lepiej zrozumieć nastroje panujące w wojsku w ostatnim kwartale 1655 r. Ciężka sytuacja gospodarcza Szwecji, niepokojące sukcesy Moskwy w wojnie z Rzeczpospolitą, które nie tylko groziły załamaniem równowagi sił w tej części Europy, lecz de facto już ją pogrzebały. Wreszcie pragnienie zrealizowania idei östersjöväldet to jest osiągnięcia kontroli nad całym regionem Morza Bałtyckiego, aby czerpać z tego tytułu korzyści ekonomiczne [25]. Wszystkie te czynniki pchały Szwecję ku wojnie. Pierwotne koncepcje zakładały sojusz z Rzeczpospolitą przeciwko Moskwie. Jednak nie udzielenie pełnomocnictw do prowadzenia ostatecznych pertraktacji, posłowi Jana Kazimierza Andrzejowi Morsztynowi, zostało odebrane w Sztokholmie jako dowód gry na czas, przez stronę polską[26]. Według szwedzkiego historyka A. Stade, decyzja o wojnie przeciwko Rzeczypospolitej była już poważnie rozważana między początkiem lutego a połową marca, aby definitywnie zapaść w końcu marca[27]. Do uderzenia z Pomorza nadodrzańskiego na ziemie Korony, zostały przeznaczone dwie armie. Pierwsza z feldmarszałkiem Arvidem Wittenbergiem na czele, licząca około 5800 kawalerii, 8000 piechoty, 200 dragonii (ogółem 14 000) oraz 72 działa (12 ciężkich, 60 lżejszych)[28] 21 lipca pod Siemczynem przekroczyła granicę Polski. Druga, znajdująca się pod osobistym dowództwem króla, która wmaszerowała na terytorium Korony 14 sierpnia, składała się z 4500 kawalerii, 7700 piechoty, 500 dragonii (ogółem 12 700) oraz z 60 ciężkich dział i 118 lekkich[29]. Co tak potężnej, świetnie wyszkolonej, bo zaprawionej na polach bitew wojny trzydziestoletniej, armii mogła przeciwstawić Rzeczpospolita w lipcu 1655 r.? Państwo uwikłane w wojnę z dwoma przeciwnikami, skłócone wewnętrznie, z resztą za sprawą samego władcy. Ciężko bowiem zaprzeczyć, że zasadniczą przyczyną klęsk jakie ponosili Litwini w starciach z Moskwą w roku 1654 i 1655 obok niemożności uzyskania posiłków koronnych, własnej słabości i wysokiej wartości bojowej sił moskiewskich - głównie jednostek nowogo stroja - był konflikt pomiędzy hetmanem wielkim litewskim i wojewodą wileńskim Januszem Radziwiłłem a samym królem. Jan Kazimierz kreując nowy filar swego stronnictwa na Litwie przeciwstawił Radziwiłłowi, jego niedawnego podkomendnego, Wincentego Gosiewskiego. Podskarbi litewski na drugim sejmie 1654 otrzymał po Radziwille buławę polną litewską. Wawrzyniec Rudawski - odmalowując zresztą bardzo stronniczy obraz - następująco scharakteryzował stosunek hetmana wielkiego do jego młodszego kolegi:
Tak hardy, jak niegdyś Marjusz w Rzymie, nienawidził on współzawodnika swego Gąsiewskiego i zgubę mu od serca gotował [30]
Tym wyborem król przesądził o podziale wojska litewskiego na oddziały prawego i lewego skrzydła. Przykład innej decyzji królewskiej, podyktowanej uprzedzeniami, to nominacja z września 1653 r., Filipa Kazimierza Obuchowicza, polityka nie mającego doświadczenia w sprawach obronnych, na urząd wojewody smoleńskiego[31]. Jan Kazimierz nie bardzo zdawał sobie chyba sprawę z różnic pomiędzy polityką wewnętrzną a zagraniczną. To jednak nie usprawiedliwia go od zarzutu, że swoim postępowaniem w przeddzień najazdu szwedzkiego wzbudził wśród własnych poddanych podejrzenie, że celowo pcha Rzeczpospolitą w kierunku konfliktu ze Szwecją, aby łatwiej narzucić szlachcie absolutum dominium[32]. Tymczasem na Ukrainie po połowicznym sukcesie w bitwie pod Ochmatowem (29.I.1655-1.II.1655) siły koronne pogrążyły się w marazmie, uczestnik tych wydarzeń Mikołaj Jemiołowski stwierdził:
Cały Wielki Post na konsystencyjach w próżnowaniu wojsko polskie i tatarskie strawiło, chyba, że tylko Tatarowie ustawicznie po włości biegali, częścią z naszym ochotnikiem, miasteczek i taborów zbuntowanych dobywali i do szczętu w niewolę zabierali(…) [33]
Powtórzmy: wojna na dwóch frontach, brak wiary w możliwości armii koronnej, ponieważ od czasu klęski pod Batohem która treść samą prawie wojska polskiego funditus niemal zniosła[34] doskwierał brak doświadczonych kadr. Wreszcie nieufność wobec króla i świadomość potęgi szwedzkiej. Tym czynnikom Karol X Gustaw zawdzięczał pierwsze sukcesy w wojnie przeciw Rzeczypospolitej. Któż bowiem mógłby przypuszczać, że 13 000 pospolitego ruszenia z Wielkopolski wsparte 1400 piechoty łanowej zatrzyma 14 000 doborowego żołnierza prowadzonego przez doświadczonego wodza? Na pewno nie podskarbi koronny Bogusław Leszczyński, który choć mianowany przez sejm z 1655 r. głównodowodzącym zgromadzonych pod Ujściem pospolitaków, w obozie się nie pojawił. Postawa naganna, godząca w morale niedoszłych obrońców, jednak zrozumiała. Leszczyński miał zbyt wiele do stracenia, tak samo jak pozostali przedstawiciele elit koronnych [35]. Dlatego wybrał postawę wyczekującą. Podobnie dwuznaczną taktykę przyjął Stefan Czarniecki po opuszczeniu Krakowa[36]. Jerzy Lubomirski nie chciał udzielić schronienia w Lubowli, umykającemu Janowi Kazimierzowi[37]. Natomiast wojewoda witebski Paweł Sapieha, którego wierność wobec ostatniego Wazy podkreśla W. Czapliński[38], był takim samym synem swojej epoki, jak pozostali. Bogusław Radziwiłł zapisał, że J.M. pan wojewoda witebski Sapieha przeze mnie króla szwedzkiego o Szawle upraszał [39].
Zajmijmy się jednak wydarzeniami bezpośrednio związanymi z regularnymi oddziałami koronnymi po dacie 25 lipca 1655 r. tzn. po kapitulacji pod Ujściem. 31 lipca feldmarszałek zajął Poznań, po czym opuścił miasto pozostawiwszy w nim załogę, aby rozłożyć się obozem pod Środą, gdzie oczekiwał na swego króla. 24 sierpnia obie armie szwedzkie spotkały się w okolicach Konina, a cztery dni później dołączyły do nich ostatnie oddziały piechoty i artyleria pod dowództwem zbrojmistrza państwa Gustava Ottona Stenbocka[40]. Koncentracja sił Karola X Gustawa została zakończona. O postawie Wielkopolan w Warszawie wiedziano już od 29 lipca[41]. Tej potędze, zdaniem Wespazjana Kochowskiego Jan Kazimierz mógł przeciwstawić 3000 kwarcianych pod dowództwem hetmana polnego koronnego Stanisława Lanckorońskiego oraz szlachtę zwołaną na pospolite ruszenie[42]. Według J. Wimmera oddziały zgromadzone między Łęczyca a Łowiczem należy rachować na 10 000 żołnierzy, z czego 7000 stanowiły siły regularne[43]. Wydarzenia, które teraz nastąpiły musiały mieć ogromne znaczenie na poczucie własnej wartości bojowej wojsk Jana Kazimierza w konfrontacji ze starymi „wiarusami” jego kuzyna. Nieudana próba okrążenia 2 września obozu polskiego pod Piątkiem i odwrót wojsk koronnych były dopiero początkiem. Następnego dnia Karol podzielił swe siły na dwie części: jedną z feldmarszałkiem Wittenbergiem wysłał za Janem Kazimierzem, na czele drugiej postanowił osobiście zająć Warszawę, w której król polski pozostawił do obrony jedynie 200 osobową załogę[44]. Nie będziemy dokładnie analizować kolejnych posunięć obu przeciwników. Dość powiedzieć, że atmosfera w polskich szeregach wskazuje na zupełny brak przeświadczenia, że zbrojny opór ma jakikolwiek sens. Uczestnik tamtych wydarzeń, służący na tym etapie wojny w regimencie rajtarii wchodzącym w skład korpusu Wittenberga, Hieronim Chrystian von Holsten tak opisał postawę wojsk koronnych podczas bitwy pod Żarnowem stoczonej 15 września 1655 r.:
Rano o brzasku nasza armia stanęła w pełnym porządku bojowym i ruszyła na nich. Doszło do bezpośredniego starcia i odebraliśmy im wzgórze, a w końcu rzucili się do ucieczki w las. Ścigaliśmy ich, wzięliśmy wielu jeńców, a także wozy, sztandary i kotły. Była to (moja) druga bitwa i byliśmy już przyzwyczajeni do ich wielkiego krzyku [podkreślenie moje - K.Ż.][45]
18 września wojsko dotarło do Przedborza, aby po krótkim odpoczynku ruszyć w dalszą drogę w kierunku Krakowa [46]. Cel marszu osiągnięto już następnego dnia. Dywizja hetmana Lanckorońskiego rozłożyła się obozem pod Prądnikiem w pobliżu stolicy i zawiązała konfederację domagając się wypłaty zaległego żołdu[47]. Zgodnie z ustaleniami J. Wimmera długi wobec armii koronnej w lipcu i sierpniu 1655 r. wynosiły około 516 000 zł za służbę w I-II kwartale tego roku i około 900 000 zł za III kwartał[48]. Nie było to tak wiele w porównaniu z rokiem 1660, kiedy pod koniec wojny ze Szwecją zadłużenie skarbu państwa wobec armii sięgało około 24 000 000 zł[49]. A jednak wojsko bić się nie chciało, wypowiedziało posłuszeństwo hetmanowi i obrało sobie za marszałka niejakiego Tyrawskiego, a jego zastępcą Aleksandra Prackiego; obaj oni służyli w husarskiej chorągwi hetmana Lanckorońskiego. Żołnierze powierzyli im władzę nad sobą, ażeby w ich imieniu prowadzili rokowania z królem i z senatem w sprawie żołnierskich żądań [50] . Można zadać sobie pytanie dlaczego, mimo takiego zadłużenia w 1660 wojska zaciężne były posłuszne dowódcom? Zdaniem M. Nagielskiego wynikało to z potrzeby odpokutowania za winy jakich armia dopuściła się w 1655 r. wobec Jana Kazimierza[51]. Członkowie konfederacji prądnickiej nie posiadali żadnej motywacji. Przygnębieni porażkami w polu, postawą województw wielkopolskich i przedstawicieli części elity politycznej czynili to co wszyscy- dbali o siebie. Powstaje jednak pytanie, czy tę korzyść dostrzegano tylko w zwrocie zaległego żołdu? Czy konfederacja nie była jedynie pretekstem, mającym podsunąć wojsku myśl o zysku jaki przyniosłoby przejście na stronę zwycięskiego Karola X Gustawa? Kochowski stwierdził ,że:Król podejrzewając, że ten ogień wzniecany jest przez czyjeś potajemne tchnienie, wielokrotnie, lecz bezskutecznie wzywał ich do opamiętania [52]. Bardziej sprecyzowane oskarżenia rzuca przeciwko prowodyrom związku Stanisław Temberski :
Sed istam confederationem genius Sueco adhaerendi praedarum et rapinarum intuitu excitavit, ut capientibus Suecis caperent etiam Poloni panem plebis, ecclesiarum et nobilitatis [53] .
Informacje Temberskiego nie znajdują potwierdzenia w innych źródłach. Jemiołowski na ten przykład pisząc o owych “tajemnych diffidencyjach” ma na myśli, jedynie wzburzenie żołnierzy za niewypłacenie żołdu[54]. Poza tym, gdyby rzeczywiście sprawy wygądały tak niepomyślnie, jak przekonuje Temberski, raczej nie stawiano by dłużej oporu wojskom szwedzkim. Być może rację ma W. Majewski, którego zdaniem konfederacja powstała, aby ułatwić chorążemu koronnemu Aleksandrowi Koniecpolskiemu przejęcie władzy nad wojskiem [55].
Mimo świadectwa Kochowskiego, skonfederowane oddziały niebawem powróciły do służby po otrzymaniu obietnicy donatywy w wysokości 80 000 talarów i udzieleniu przez Lubomirskiego gwarancji zabezpieczenia na jego dobrach, wypłaty zaległego żołdu[56]. O tych 80 000 talarów wypadnie nam jeszcze wspomnieć, jako że żołnierze nigdy ich nie ujrzawszy, - bezpośrednio przed przejściem na służbę do Karola X Gustawa - zarzucając parze królewskiej skąpstwo,wnosili snadź, iż Królestwo Ichmć Oboie nie dbali o Woysko y o Rzptę, kiedy swego własnego y grosza Woysku, y na Rzptę wydać nie chcieli [57]. Powróćmy jednak jeszcze na moment do wydarzeń wrześniowych. Na słynnej radzie senatu z 20 września, którą tak plastycznie odmalował Wespazjan Kochowski, pomimo całej dramatycznej otoczki zapadły bardzo istotne dla państwa decyzje. Oddajmy jednak głos dziejopisowi:
Król dobrze wiedział z doświadczenia, jakie bywają kaprysy losu, i że niekiedy, jeżeli można okrężną drogą ugodzić nieprzyjaciela, niebezpiecznie jest trzymać się jednego sposobu walki, ryzykuje się bowiem zwycięstwo. Zgodził się przeto, acz niechętnie, ustąpić z Krakowa [podkreślenie moje - K.Ż.], a za miejsce schronienia wybrano Śląsk[58]
Warto zwrócić uwagę, że Kochowski nie wspomina w tym fragmencie o opuszczeniu przez Jana Kazimierza Rzeczypospolitej, wspomina tylko o Krakowie. Być może jest to świadome nawiązanie do postanowienia jakie król powziął podczas wrześniowej rady senatu [59]. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, że autor Klimakterów za wszelką cenę chciał przedstawić Jana Kazimierza jako topicznego władcę. Monarchę pragnącego jedynie poświęcić się w służbie Rzeczpospolitej, który zniewolony prośbami senatorów[60] musi na jakiś czas opuścić swe władztwo, lecz nawet na wygnaniu pełen jest królewskiego dostojeństwa. Proste stwierdzenie, żeJoannes Casimirus, Król, Pan Nasz, odbiegłszy Krakowa i królestwa, uszedł do Głogówka Małego na Śląsk [61] jak czyni to Maciej Vorbek-Lettow, wskazuje na niedopełnienie podstawowej funkcji króla- obrony poddanych i Rzeczypospolitej. Poza tym nie mieściłoby się ono w stylistyce, jaką posługiwał się w Klimakterach staropolski dziejopis.
Porzućmy jednak te dywagacje, aby skupić się na atmosferze towarzyszącej odjazdowi ostatniego Wazy z Krakowa. 25 września król wyjechał z miasta na czele małego oddziału rajtarii. Rzuciwszy nieco światła na nastroje towarzyszące tej podróży, która odbywała się w słusznym przeświadczeniu, iż wróg jest tuż, tuż, zobaczymy, że postronni odbierali królewski wyjazd za pospieszną rejteradę. Temu wrażeniu być może uległ także nowo mianowany „gubernator miasta i zamku krakowskiego”, kasztelan kijowski Stefan Czarniecki, który aby utrudnić wojskom szwedzkim zdobycie miasta, zaraz po wyjeździe królewskim rozkazał spalić zabudowę przedmieścia [62]. Jan Kazimierz w tym czasie, liczył, że wzmocni dywizję Lanckorońskiego, siłami hetmana wielkiego koronnego Stanisława „Rewery” Potockiego[63]. Szybko jednak utraciwszy tę nadzieję i porzuciwszy póki co myśl o stawieniu zdecydowanego oporu, po kilku dniach spędzonych w Wiśniczu (26-28 IX) wyruszył na Podhale, z wyraźnym zamiarem udania się na emigrację[64]. Bardzo trafnie opisał nastrój tego pochodu znajdujący się w jednej z chorągwi województwa łęczyckiego- towarzyszących królowi w jego ucieczce z Krakowa- Stanisław Wierzbowski:
Król szwedzki na Kazimierzu stawa w Kościele Bożego Ciała.- Szturmuje mocno do Krakowa. Województwa uchodzą.- Łęczyckie ku Tarnowu. Dzielą się już z królem od Bochniej, bo mocno i gorąco naciera nieprzyjaciel za niemi. Pod Tarnowem stojąc, odchodzimy nazajutrz po św. Michale [30 września - K.Ż.] ; z obozu ku domowi; a Król JMć opuszczony od wszystkich na Szląsk ustępuje. Kto przy nim został obaczycie potem- bo trudno wypisać: co się to działo w tej ojczyźnie opłakanej! [65]
Decyzja o opuszczenia przez króla Rzeczypospolitej miała kolosalne znaczenie na postawę wojska, mogła je bowiem utwierdzić w przekonaniu, że dalsza walka nie ma szans na powodzenie[66]. Jednak niniejszemu zagadnieniu poświęcę osobne miejsce w dalszej części pracy, ponieważ chcę mu się dokładniej przyjrzeć z perspektywy pierwszej połowy października 1655 r..
Porzucone przez króla wojsko koronne w obozie pod Wojniczem przygotowywało się do przyjścia z odsieczą oblężonej, dawnej stolicy królestwa. Jednak zamierzenia te zostały wyprzedzone przez błyskawiczną akcję Karola X Gustawa. 3 października król zaatakował i pobił zgrupowanie Lanckorońskiego i Koniecpolskiego. Pomimo walecznej postawy chorągwi znajdujących się pod bezpośrednim dowództwem Aleksandra Koniecpolskiego oraz Dymitra Jerzego Wiśniowieckiego, o czym wspomina zarówno Kochowski jak i Jemiołowski[67], wojska koronne pierzchły z pola bitwy, pozostawiając obóz na pastwę przeciwnika, a sam hetman Lanckoroński znalazł się w niebezpieczeństwie [68]. Najbliższy prawdy, choć lakoniczny komentarz, dotyczący bitwy pod Wojniczem zawdzięczamy Stanisławowi Temberskiemu:
Pars militum Suecicis artibus attendebat atque Woiniciam usque progressa acre cum Suecis proelium confecit magna sua strage, curribus abiectis [69]
Porażkę zgrupowania hetmana polnego, poprzedziła przegrana sił hetmana wielkiego koronnego Stanisława Potockiego w starciu z siłami moskiewsko-kozackimi, pod Gródkiem Jagiellońskim (29 IX 1655). Dwie klęski w tak krótkim odstępie czasu, wywołały duże wrażenie. Autorzy pamiętników wojskowych, których wspomnienia obejmują 1655 r. wymieniają obie te bitwy razem, Mikołaj Jemiołowski twierdzi nawet, że obie odbyły się tego samego, pechowego dnia[70]. Bitwa wojnicka jest punktem kulminacyjnym procesu, którego kolejne etapy wyznaczały postępujące po sobie klęski militarne, konfederacja zawiązana pod Prądnikiem oraz ucieczka króla. Instygator koronny Daniel Żytkiewicz posłany przez Jana Kazimierza do wojska. stwierdził, że 1 X - a więc na dwa dni przed bitwą- dywizja Lanckorońskiego była distrahebatur ambitu Pana Chorążego[71]. Można już chyba mówić, o coraz poważniejszym liczeniu się z myślą o złożeniu broni przed najeźdźcą z północy. M. Nagielski powołuje się w swym artykule na list z 2 października od Koniecpolskiego i skupionych wokół niego pułkowników do króla szwedzkiego, w którym nadawcy wskazują na nieopłacenie wojska oraz fakt opuszczenia Rzeczypospolitej przez Jana Kazimierza [72]. Jednak, aby przystać do Szwedów nie jako marionetka w ich dłoniach, lecz partner posiadający pewien wpływ na rozwój sytuacji, należało mieć oparcie w odpowiednio licznej grupie stronników. Poza tym podpisy m.in. chorążego koronnego i starosty jaworowskiego Jana Sobieskiego pod plenipotencją na sukcesję austriacką w Rzeczypospolitej świadczą, że przed bitwą nie wszystko z perspektywy Dworu było stracone[73]. Nie sposób odpowiedzieć na pytanie od kiedy dokładnie Koniecpolski i pułkownicy zaczęli myśleć o porzuceniu służby u Jana Kazimierza, choć musiała to być decyzja przemyślana. Pewne jest, że po 3 października w zgrupowaniu hetmana polnego ta kwestia była przesądzona. Fakt, iż grupa hetmana Potockiego jeszcze we wtorek 5 października deklarowała, w Siedliskach pod Rzeszowem, posłuszeństwo swemu dowódcy oraz przyjęła królewską asekurację na wypłatę zaległego żołdu, nie może budzić zdziwienia [74]. Dotychczas nie miała ona bowiem styczności ze szwedzkimi regimentami. Nawet obecny na tamtejszym kole Jan Fryderyk Sapieha, który dość długo, bo do końca marca 1656 r. pozostawał w szeregach Karola X Gustawa, nie zdobył się na głośną agitację na rzecz króla szwedzkiego. Dopiero pojawienie się w środę, 6 października w obozie hetmana wielkiego uciekinierów spod Wojnicza, gwałtownie zachwiało autorytetem hetmanów[75]. Następnego dnia, w czwartek 7 października odbyło się koło rycerskie. Nastroje wśród zebranych pełne były goryczy i rezygnacji, a oni sami coraz bardziej skłaniali się do przyjęcia służby u Karola Gustawa. Żytkiewicz opisując obrady stwierdził, iż Tam iakie były mowy przeciwko Waszey Królewskiey Mci, Królowej Jeymci, Panu Podskarbiemu, y przeciwko Panom Senatorom, którzy za granicę powyieżdżali, groza y wypisywać. Owo iednym słowem wypowiadano posłuszeństwo Waszey Krolewskiey Mci i Rzptey iawnie y głośno, zgadzaiąc się na poddanie się Szwedowi, udaiąc, żeś już Wasza Królewska Mość za granicę wyiechał, y onych, także Rzptę opuściłeś(...) [76] . Podczas czwartkowego koła pozycja fakcji szwedzkiej w wojsku była tak silna, iż żaden ze zwolenników Jana Kazimierza, przede wszystkim hetman wielki koronny, oraz oboźny koronny Andrzej Potocki, nie próbowali nawet występować w obronie króla-uciekiniera [77]. Tego samego dnia, do obozu przyszły listy od Aleksandra Prackiego. Ten niegdysiejszy mnich w zakonie dominikanów[78], zdobywszy zaufanie króla szwedzkiego, co w rozbudowanej opowieści zamieścił Kochowski[79], stał się pośrednikiem między nim a wojskiem koronnym. Reakcją wojska na pismo Prackiego było podjęcie decyzji o wysłaniu posłów do Karola X Gustawa. W celu uprzedzenia władcy o przybyciu przedstawicieli części oddziałów, z inspiracji Koniecpolskiego i jego stronników, jeszcze tego samego dnia do obozu szwedzkiego wysłano gońca, Tyrawskiego [80]. List Prackiego wywołał wśród zgromadzonych w kole żołnierzy ogromne wrażenie. Substytut rozwiązanej konfederacji prądnickiej wypowiedział to o czym inni musieli myśleć już od dawna. Zwracał także uwagę na gotowość Karola Gustawa do opłacenia zaległego żołdu[81].
Sygnalizowałem już kilkakrotnie, powołując się przy tym na autorytet innych badaczy, że decyzja o opuszczeniu Rzeczypospolitej przez Jana Kazimierza miała znaczenie kluczowe dla postawy wojska. Nie był to tylko pusty argument, wysuwany w celu usprawiedliwienia się z przyjęcia służby u niedawnego wroga. Aby nie być gołosłownym posłużę się dwoma wypowiedziami osób nie związanych ze strukturami armii koronnej. Pierwszy fragment pochodzi z cytowanej już Skarbnicy pamięci…Macieja Vorbeka-Lettova:
Pisano z Krakowa, że żołnierz kwarciany koronny, że króla w państwie nie masz, Kraków wzięty, Lublin od Kozaków wysieczony, na takie conditiones od Karola Gustawa króla szwedzkiego podane zezwolili[82]
Autor wpisu wyraźnie wskazuje na związek przyczynowo skutkowy pomiędzy ucieczką króla i poddaniem Krakowa a przyjęciem przez wojsko koronne warunków Karola Gustawa. Drugi zapowiedziany fragment pochodzi z diariusza opisującego podróż wysłanników hetmanów litewskich do Aleksego Michajłowicza, pod Wilno we wrześniu 1655 r. Są to słowa posła moskiewskiego Fiedora Michajłowicza Chriszczewa, które padły podczas jego rozmowy ze Stefanem Medekszą, reprezentującym Wincentego Korwina Gosiewskiego:
„Król zaś wasz dawny ratować was nie może”, i wyliczał przytem, co oni i Szwed zabrali, bo miał mapy polską i litewską; „obronić się dwom i trzeciemu Chmielnickiemu nie podobna, zaczem, jeśli wasz król, jest w państwie swojem, a do traktatów przyjdzie, my i na Szweda dopomożemy, jeśli też króla niemasz, wy bez pana obejść się nie możecie” [pokreślenie moje - K.Ż.][83]
Opinia Moskwicina jest dla nas istotna, pomimo tego iż wypowiada ją poddany samodzierżcy. Także dla ustroju mieszanego król był elementem wprost nieodzownym. Sam Żytkiewicz między wierszami i w dość cyniczny sposób, wydaje się traktować poważnie argument wojska: y zaprawdę uznawam wielkie szczęście tego człowieka [Karola X Gustawa - K.Ż.] ; bo widzę, iż za tym iuż własnym wyjazdem Waszey Królewskiey Mci za granicę, będzie y iest iuż między ludźmi certamen, kto-by się miał wprzód poddać Królowi Szwedzkiemu [84] . Jednak czy mimo zawodu jaki sprawił poddanym Jan Kazimierz, wojsko miało moralne prawo postąpić tak jak to uczyniło? Miało. Na początku XVII wieku, Hieronim Jazłowiecki wojewoda podolski i co najważniejsze regalista (sic!), w swej korespondencji ze Stanisławem „Diabłem” Stadnickim zawarł następujące zdanie: Jam ci młody człowiek alem od starszych słyszał, a przytym i prawo nam to kładzie przed oczy, że król przysięga nam, a my wiążemy też się z KJMcią w przysiędze, obedyencyą przeciwko niemu na się biorąc [85] . Zatem skoro król nie wywiązał się ze swych powinności, a do nich należała przede wszystkim obrona państwa, poddani mieli prawo nie wywiązać się ze swych obowiązków wobec króla. Funkcjonowało to trochę na zasadzie umowy handlowej, gdzie po nie dotrzymaniu warunków przez jedną ze stron, druga jest zwolniona z dotrzymania swojej części. Zasady tej gry były proste, dlatego nie potrafię zrozumieć Z. Wójcika oraz innych badaczy, którzy mimo rozumienia terminu „zdrada” w jego XVII-wiecznym ujęciu, przypisują je także chorążemu koronnemu oraz tej części wojska, która przysięgała Karolowi Gustawowi[86].
Zanim przejdę do opisu dalszych wypadków, słów kilka o kolejnej przyczynie, która zwłaszcza wojskowych, skłaniała do obrania sobie innego pana. Było to powodzenie. Stanowiło ono dla ludzi epoki baroku widomy znak od Niebios, że ten któremu ono sprzyja jest bożym wybrańcem. Stąd tak liczne przykłady, w źródłach z tego okresu wszelakich wróżb, prodigiów itp. Jan Kazimierz, władca pechowy często padał ofiarą powiązań swego związku małżeńskiego - z wdową po bracie (co w XVII w. było równoznaczne z kazirodztwem) - z różnymi klęskami trapiącymi za jego panowania Rzeczpospolitą [87]. W takim kontekście należy rozpatrywać pewną opinie wśród wojska. W tym miejscu oddajmy, jednak głos instygatorowi koronnemu:
(…) wielki w Woysku niedostatek, bo Oboie Woysko w iednym tygodniu, iedno we śrzodę, drugie w niedzielę, ab hostibus popłoszone, z obu stron zszedłszy się, nie maiąc prawie wszyscy tylko to w czym chodzą, przypisywali to, choć niesłusznie, infelicitati Waszey Królewskiey Mci, spodziewając się za odmianą Pana, polepszenia [88] .
A. Mączak rozpatrując pojęcie charyzmatu zwycięskiego wodza stwierdza, że w wieku XVII, choć stanowił on przeciwieństwo dla charyzmatu dworsko-monarszego, charakteryzował jeszcze Gustawa II Adolfa oraz Karola X Gustawa[89]. Nie wolno lekceważyć tego typu argumentów, przypisując im zbyt metafizyczny kształt. Albowiem dla uczestników omawianych wydarzeń, kryły się za nimi całkiem wymierne korzyści, jak choćby otrzymanie żołdu, czy nadzieja zdobycia wartościowego łupu.
Powróćmy jednak do październikowych wydarzeń. W obozie wojsk koronnych doszło do pogłębienia rozłamu. Hetmani licząc w dalszym ciągu na Jana Kazimierza, postanowili wysłać do niego Władysława Wilczkowskiego, dając posłańcowi tydzień na powrót. Po upływie tego terminu deklarowali że wyślą poselstwo do króla szwedzkiego z zamiarem przejścia na jego służbę[90]. Z kolei, jak już była o tym mowa, chorąży koronny oraz jego stronnicy już wieczorem 7 października wysłali gońca do obozu szwedzkiego. Doszło nawet do tego, że hetman Potocki chcąc zobaczyć, które chorągwie są mu wierne, przesunął wojsko i rozłożył osobny obóz. Instygator koronny informował Jana Kazimierza, że:
[Aleksander Koniecpolski – K.Ż.] z swymi adhaerentami stał osobno, z którymi w sobotę, we wsi Staromieściu, tudzież pod Rzeszowem, będący, pił, choć tego nie zwykł czynić w sobotę [91] .
Zdaniem W. Czaplińskiego i T. Wasilewskiego fragment ten świadczy o wysiłkach podejmowanych przez chorążego koronnego, aby pozyskać sobie żołnierzy [92]. Należy się z tym zgodzić, jednak można zaryzykować dalej idące stwierdzenie. Obaj badacze błędnie założyli, że Koniecpolski był abstynentem. Tymczasem według Żytkiewicza nie pił on w soboty. Posiłkując się wiedzą o staropolskich zwyczajach postnych, możemy domniemywać, że zagadkowa wstrzemięźliwość chorążego wynikała z jakiegoś ślubu, ponieważ sobota stanowiła (drugi po środzie) najchętniej wybierany dzień do realizacji tego typu przyrzeczeń[93]. Żytkiewicz nie pisałby, że stronników pozyskuje się poprzez zapraszanie ich na uczty i wspólne picie z nimi wina. To w XVII wiecznej Polsce robili wszyscy, może poza nielicznymi wyjątkami, jak Stanisław Żółkiewski. Instygator koronny wskazuje na chorążego jako na tego, który aby pozyskać kilka szabel złamał ślub złożony przed Bogiem, a skoro okłamał Jego, to Jan Kazimierz nie może spodziewać się po kimś takim opamiętania.
W momencie, gdy w obozie stronników Koniecpolskiego ratunek dla podupadającego ducha mogło zapewnić tylko wino, porucznik chorągwi kozackiej chorążego koronnego Stanisław Wyżycki oraz porucznik chorągwi kozackiej pisarza polnego Samuel Łojowski, wysłani poprzedniego dnia z misją poselską do Karola X Gustawa, byli w drodze. Deputaci dotarli do obozu szwedzkiego pod Kraków 11 października[94]. Zaopatrzeni byli w instrukcję od wojska, którą poza Koniecpolskim podpisali także: pisarz polny koronny Jan Fryderyk Sapieha, starosta jaworowski Jan Sobieski, Dymitr Jerzy Wiśniowiecki, pułkownik Krzysztof Korycki oraz trzech Piaseczyńskich - podkomorzy nowogródzki Jan, Kazimierz i Stefan Konstanty. Wbrew temu co stwierdził instygator koronny w wielokrotnie już przywoływanym tu liście do Jana Kazimierza, instrukcja jaką wieźli deputaci nie zawierała 4, lecz 12 punktów[95]. Wojsko prosiło o zachowanie praw religii katolickiej, szanowanie wolności szlacheckich, o respektowanie nadań ziemskich i powstrzymywanie żołnierza od grabieży w dobrach prywatnych. Interesujący jest punkt czwarty. Kwarciani obawiając się, że za swój opór mogą być gorzej traktowani niż Ci, którzy nie stawiali żadnego, wyrażali w nim przekonanie, że wypełnili swe zobowiązania względem króla polskiego[96]. Pozostałe punkty dotyczyły przestrzegania prawa neminem captivabimus, wypłacenia wojsku zaległych pieniędzy, utrzymania na urzędach osób dotychczas je piastujących, oraz tego, aby król rządził Rzeczpospolitą osobiście, a nie poprzez wicekróla. Na koniec, dla dokładniejszego omówienia pozostawiłem punkt dziewiąty instrukcji, dotyczący odzyskania i przekazania Rzeczypospolitej prowincji zajętych po 1648 r. przez Kozaków i Moskwę. Wielu było takich, którzy życzyli sobie realizacji tego postulatu całym sercem. Na przykład książę Dymitr Jerzy Wiśniowiecki, który choć był właścicielem wielkiego majątku, składającego się z kilku kluczy, stale borykał się z trudnościami finansowymi, wynikającymi nie ze skłonności do zbytku, lecz z powodu zajęcia znacznej części jego majętności przez siły kozackie, jak słusznie przekonuje I. Czamańska[97]. Nie jest moim celem udowadnianie, iż gorące pragnienie rekuperacji do Korony województw ruskiego, podolskiego, wołyńskiego, bracławskiego, kijowskiego oraz czernichowskiego skłoniło środowisko szlacheckich zawodowych żołnierzy (jak chętnie nazywa ich A. Kersten) do przejścia na służbę Karola X Gustawa. Podkreślałem bowiem niejednokrotnie, że droga prowadząca do podjęcia tej decyzji wiodła przez pola przegranych bitew. Joachim Jerlicz zapisał, że Hetmani i wojsko kwarciane (…) udali się do Króla Szwedzkiego, chroniąc zdrowia wzięli go za pana[98]. Ta opinia nie była odosobniona, podobne świadectwo dał m.in. Kochowski[99]. Jednak potraktowany jako Pan, król szwedzki musiał zobowiązać się do pewnych ustępstw wobec przyszłych poddanych. Punkty jakie wojsko przez Wyżyckiego i Łojowskiego przekazało Karolowi sprawiają wrażenie przedelekcyjnej umowy z pewnym kandydatem do tronu i tak też należy je rozumieć. W październiku 1655 r. u progu współpracy z Karolem Gustawem nikt nie przewidywał, że Jan Kazimierz powróci. O tym, że kwarciani bardzo poważnie traktowali zawarte w instrukcji posłów punkty, także ten dotyczący odzyskania utraconych ziem, świadczy wzmianka w liście Stanisława Oświęcima do Jerzego Lubomirskiego z 7 listopada 1655: IchMć Panowie wojskowi pierwsi do tego wiodą statum aby Kozaków przysiodłać. To powiedają, że sobie życzy Król, aby go Moskwa zaczepiła i choćby jedną cegiełką ze Smoleńska [100] . W. Majewski nie ma wątpliwości, że z postulatem odzyskania utraconych ziem nikt się nie liczył[101] . Wydaje mi się, że musiano dobrze pamiętać słynną aferę związaną z kompromitującymi listami jakie Hieronim Radziejowski w 1652 r. próbował za pośrednictwem Władysława Jasińskiego przesłać Chmielnickiemu. W tę samą sprawę zamieszany był agent szwedzki Johan Kock. Poza tym świadomość istnienia przyjaznych stosunków na linii Sztokholm-Czehryń była na tyle powszechna, że odczuwano ją także w oblężonym przez Szwedów Krakowie [102]. Jednak teza W. Majewskiego nie bierze pod uwagę, że w październiku i listopadzie spora część społeczeństwa szlacheckiego liczyła się z możliwością elekcji króla szwedzkiego na tron polski. Gdyby to się ziściło, nadzieje na wywalczenie zabranych województw, w oczach samych zainteresowanych, miały by rację bytu. Powróćmy jednak do samego poselstwa. Karol X Gustaw przystał na prośby przedłożone mu przez przedstawicieli dywizji Koniecpolskiego jeszcze więcej obiecawszy[103]. Ze strony żołnierzy Wyżycki i Łojowski podpisali akt poddania dywizji 16 października[104]. Natomiast przysięgę na wierność królowi szwedzkiemu siły Koniecpolskiego tzn. 5174 jazdy oraz 211 dragonów złożyły 26 października pod Krakowem [105].
Wobec zdecydowanego postawienia na kartę szwedzką przez oddziały skupione wokół chorążego koronnego, obranie tej samej drogi przez resztę wojska pozostawało już tylko kwestią czasu. Po rozłączeniu się obu dywizji, w obozie hetmanów znaleźli się dwaj gorący zwolennicy Koniecpolskiego: Jan Fryderyk Sapieha i Jan Sobieski. Żytkiewicz przypisuje im zamysł kaptowania stronników, wśród żołnierzy pozostających przy hetmanach [106]. Bo cóż innego mogłoby robić dwóch popularnych oficerów, co do których sympatii w wojsku nie miano wątpliwości. Ich zadanie nie było jednak trudne. Już 10 października wybrano posłów od tej części armii do króla szwedzkiego. Funkcję tę powierzono porucznikowi chorągwi husarskiej hetmana wielkiego Sebastianowi Machowskiemu oraz chorążemu chorągwi husarskiej hetmana polnego Michałowi Jordanowi. Żytkiewicz podkreśla, że wybór ten świadczy, iż hetmanibędąc destituti od wielkiey części Woyska przy Panu Chorążym będącey, a od drugich compulsi, skłaniają się do tych Traktatów [107]. Należy pamiętać, że wspomniany chorąży Jordan był adresatem listów Aleksandra Prackiego, które do obozu koronnego dotarły 7 października[108]. Wybór takich posłów był tylko pozornym ukłonem w stronę hetmanów. Przede wszystkim jako swych przedstawicieli wojsko wybrało doświadczonych oficerów (Machowskiemu już w 1663 roku powierzono funkcję regimentarza wojsk koronnych na Ukrainie) z elitarnych chorągwi jazdy autoramentu narodowego, a przy tym zwolenników opcji szwedzkiej, co z całą pewnością można powiedzieć o Jordanie, jako towarzyszu Prackiego. Na niedzielnym kole obecni byli także posłowie województwa sandomierskiego, którzy bez względu na decyzję wojska, postanowili, że przyjmą szwedzką protekcję. Żytkiewicz pisał o ich warunkach co następuje:
Enormiores są conditiones W [ojew - K.Ż.] óztwa Sendomierskiego, bo ultra confiscationem dóbr tych, którzy za granicę wyjechali, każą konfiskować Arcybiskupie, biskupie, Opac[k - K.Ż.] ie y Prałackie dobra, y przydaią y to, aby Król Szwedzki per electionem ich Królem zostawał. Też kondycje, oprócz konfiskacyi dóbr duchownych, w Kole niedzielnym Woysko accepowało, y podało Posłom swoim do Szwedów, Machowskiemu y Jordanowi [109] .
Powyższy fragment uświadamia kilka rzeczy. Województwa małopolskie wcale nie poddały się najeźdźcy, ponieważ wcześniej uczyniło to wojsko. Sytuacja była zupełnie odwrotna. Co więcej, to na chorągwiach zaciężnych spoczywał największy ciężar podczas walk z siłami szwedzkimi, a jednak zdobyły się na przedstawienie bardziej wyważonych warunków.
Negocjacje z Machowskim i Jordanem widać musiały układać się nie po myśli króla, skoro wysłał On do dywizji Potockiego posła w osobie generała Johanna Jacoba Taube. Daub - jak nazywali go żołnierze - przekonywał, że Kraków skapitulował, znaczna część wojska skupiona wokół Koniecpolskiego także, tymczasem Szwedzi oferują za służbę u siebie godziwy żołd, a starszyzna może liczyć także na wynagrodzenie swych zasług starostwami [110]. Nowi posłowie w osobach oboźnego koronnego Andrzeja Potockiego i starosty drohojowskiego Mikołaja Ostroroga wyjechali 22 października do obozu szwedzkiego z pełnomocnictwami do poddania się Karolowi X Gustawowi. Prawdopodobnie Potoccy zrozumieli poniewczasie, że innej drogi niż porzucenie Jana Kazimierza nie ma. I zaczęli zadawać sobie pytanie o quo loco et numero będą u Szwedów, kiedy się im poddadzą[111]. Tak starałbym się wytłumaczyć konflikt nowych posłów z Machowskim i Jordanem[112]. Przytoczmy za Jemiołowskim jakie były rezultaty tej misji:
1-o Żołnierze kwarciani króla Kazimierza wiecznymi czasy odstąpić, a królowi szwedzkiemu Gustawowi wiernymi być mają wespół z hetmanami swymi, na każdą usługę jego, gdzie będzie potrzeba, posłusznymi być mają. 2-o Fortece wszystkie i piechoty gdzie by się kolwiek najdowały królowi temuż pod władzę oddane być mają. Co wszystko hetmani sami i pułkownicy i rotmistrze poprzysiąc powinni będą, a towarzystwo najprędzej przed namiestnikiem królewskim prezentować się, gdzie im miejsce ukażą i imiona swoje na regestrach spisane podać powinni i już odtąd króla Karola „za swego pana” mieć będą”. Wzajemnie król szwedzki religiej rzymskiej całość wespół z kościołami, z klasztorami, duchowieństwem przy dawnej dostojności i całość zachować i wolności tak duchowne jako i świeckie, slacheckie, od królów polskich dane, jako tego potrzeba będzie, aprobować i poprzysiąc powinien. Borgowe ćwierci wojsku dotąd zatrzymane, aby skutecznie wojsku płacone były. Król JM postara się Rzeczypospolitą, teraz od różnych nieprzyjaciół ogarnioną, oswobodzić i jej na potym jako swojej własnej bronić i granice jej rozprzestrzeniać podejmuje się i obiecuje. A na znak łaski i szczodrobliwości swojej, zaraz po popisie, deputatom od chorągwie wysłanym, na każdy koń zł 40 darowanych w Krakowie skarbu swego wyliczyć każe [113] .
Podobne warunki wynegocjowali deputaci z dywizji Koniecpolskiego, nie miejsce tu na porównywanie, ile komu udało się wywalczyć. Pragnę tylko zaznaczyć rzecz oczywistą, instrukcje dla posłów obu dywizji w znacznej mierze pokrywały się. Dlatego zajmując się zagadnieniem motywów jakie wojskiem powodowały, gdy przyjmowało ono protekcję Karola X Gustawa należy podkreślić, że dla obu dywizji były one jednakowe. Przyczynę tego, że chorągwie posłuszne władzy Potockiego przyjęły tę protekcję później, upatrywałbym w tym, że nie miały one styczności bojowej z armią szwedzką. A poza tym hetman wielki choć nie cieszył się autorytetem u swych podwładnych, co wielokrotnie w swym liście podkreślał Żytkiewicz, a Jan Kazimierz później, bo w styczniu 1656 r. napisze, że wojsko jednak nie ma do nich [tzn. do hetmanów - K.Ż.] ochoty [114]. Z tymże w przeciwieństwie do Lanckorońskiego, który miał opinię grabieżcy, Potocki przynajmniej amore cożkolwiek u nich [u żołnierzy - K.Ż.] mógł[115]. 28 października w klasztorze cysterskim w Mogile posłowie dywizji hetmana wielkiego podpisali dokument stwierdzający przyjęcie przez ich zgrupowanie protekcji szwedzkiej[116]. Natomiast uroczyste złożenie przysięgi, zostało poprzedzone powitaniem Karola X Gustawa przez starszyznę 8 listopada w Nowym Mieście Korczynie, leżącym w widłach Nidy i Wisły. Było to chyba ostatnie tej wagi spotkanie w historii tego miasta. „Potop” szwedzki a później wielka wojna północna zniweczyły szanse na rozwój ośrodka, który jeszcze w XVI w. rokował wielkie nadzieje. 13 listopada pod Sandomierzem, na ręce generała Roberta Douglasa, dywizja hetmana Potockiego i resztka chorągwi posłusznych hetmanowi polnemu złożyły przysięgę wierności[117].
Szczególnie interesujące, jest to jak postawę wojska koronnego w tym okresie oceniali cudzoziemcy bijący się w szwedzkich szeregach. Porównam dwie relacje, Hieronima Chrystiana von Holsten oraz Irlandczyka, który w przyszłości miał zrobić wielką karierę w armii rosyjskiej- Patricka Gordona.
W końcu zawarliśmy z nimi układ i kilka tysięcy przybyło ich do obozu króla szwedzkiego, gdzie otrzymali z góry cały kwartalny żołd [118].
Zwięzłość relacji pamiętnikarza niemieckiego można przypisywać konwencji w jakiej napisał swój pamiętnik. Holsten skupiał się przede wszystkim na wydarzeniach bezpośrednio związanych ze swoimi losami. Mimo to, nawet z tej lakonicznej wzmianki możemy sporo wyczytać. Brak potępienia, nie wysnuwanie żadnych zarzutów zdrady. Co natomiast miał do powiedzenia, na ten temat przyszły generał w służbie carskiej i osobisty przyjaciel Piotra I?
Польские квартианеры прислали уполномоченных для переговоров, дабы добиться хороших условий. Предводителями квартианеров были Конецпольский, коронный хорунжий Ян Собеский — староста Яворовский [и] Ян Сапега [119] .
Podobna oszczędność słów oraz pozorny brak ocen. Holsten i Gordon nie byli związani z żadną ze stron więzami narodowości. Ich historie w pewnym sensie były zbieżne, ponieważ obaj rozpoczynali swą służbę w armii szwedzkiej, z czasem w różnych okolicznościach trafiając w polskie szeregi. Byli zawodowymi żołnierzami, cenili sobie wierność, o ile druga strona wywiązywała się ze swych zobowiązań i zapewniała żołd oraz możliwość zdobycia łupu. Z perspektywy takich ludzi postawa wojska koronnego żadną miarą nie kwalifikowała się, aby określać ją takimi terminami jak zdrada czy odstępstwo. Można by to potraktować jako zastąpienie starego, nie obowiązującego już kontraktu, nowym, korzystniejszym. Podobnie w 1655 r. musiała myśleć przeważająca część towarzystwa w armii koronnej. J. Dzięgielewski we Wstępie do opracowanego przez siebie Pamiętnika dzieje Polski zawierającego stwierdził, że Mikołaj Jemiołowski, potępiającą tamte wydarzenia ocenę wypracował w sobie dopiero po latach, wiedząc już jak wydarzenia się potoczyły. Zdaniem badacza świadczy o tym fakt, że w listopadzie 1655 r. pamiętnikarz/dziejopis został wybrany deputatem ze swej chorągwi do odebrania obiecanych przez króla szwedzkiego pieniędzy[120].
Duży nacisk kładłem w niniejszej pracy na podkreślenie obszaru wspólnoty między wojskiem a całym stanem szlacheckim. Mój cel był dwojakiej natury, z jednej strony chciałem udowodnić, że kapitulacje województw, niska wartość bojowa pospolitego ruszenia [121] oraz niepewna postawa przeważającej części magnaterii, miały ogromny wpływ na nastroje wśród żołnierzy. Natomiast z drugiej strony pokazałem, że żołnierze mimo złożonej władcy przysięgi, mają prawo go opuścić, gdy ten złamie swoje obowiązki wobec nich. To prawo przysługuje im nie tylko jako wojskowym, lecz także jako szlachcie, Oni bowiem wspólnie stanowią Rzeczpospolitą. Teraz słów kilka o solidarności wewnątrz grupy zawodowej. Zdaniem U. Augustyniak, żołnierz czuł się szlachcicem bardziej niż inni, ponieważ swe urodzenie potwierdzał służbą rycerską[122]. Często było to przyczyną zabawnych zachowań, których nie omieszkała skrytykować moralizatorska publicystyka. Jeden taki przypadek opisuje autor anonimowego pisma Eksorbitancyje każdemu z osobna wiedzieć należące… Wedle jego obserwacji młodym szlachcicom rozpoczynającym służbę wojskową wystarczą niecałe dwa tygodnie, aby mowa już odmienna, kwarciana, już basem z ruska zatrącać chce, z językiem się łamie jak źrebię z wędzidłem, w zbytkach różnych co dzień to większy pochop biorąc i grzechach, za którymi sequitur ultro Deus serce odjął, bić się nie pytaj, uciekać jak najprędzej [123] . Nie jest to ocena pochlebna, z pewnością zaś przerysowana, świadczy jednak o funkcjonowaniu pewnej wspólnoty żołnierskiej. Takie poczucie musiało prowadzić do zacieśnienia wewnątrz grupowej więzi. Stworzyć coś na wzór zawodowej solidarności. Jan Chryzostom Pasek, który choć wystąpił ze Związku Święconego, aby bić się przeciwko Chowańskiemu, mimo wszystko rozumiał racje konfederatów, czuł łączącą ich więź i nie taił się z tym, choć w pewnych kwestiach jego poglądy były różne. Pamiętnikarz przytacza słowa jakie miał do niego skierować sam podkanclerzy litewski Aleksander Krzysztof Naruszewicz: Gdy mi przychodzi tej mowy uważyć essentiam, widzę, że ta justyfikacyja bardziej accusat, niźli excusat bo zapierasz się tu W[aszmo]ść związku, powiedasz, żeś nie poseł , a za związkiem mówisz i za związkiem rem trzymasz, tak jakby formalny poseł więcej czynić i mówić nie mógł [124] . To samo poczucie identyfikacji z grupą odgrywało ważką rolę w postępowaniu całych chorągwi w październiku i listopadzie 1655 r. [125] Szeroko omówione zostały główne przyczyny przyjęcia protekcji szwedzkiej. Jednak co zrobić z jednostkami, które chciały dochować wiary Janowi Kazimierzowi, a jednocześnie poczuwały się do braterstwa broni z towarzyszami, którzy cisnęli się pod sztandary Karola X Gustawa? Czy więź z wojskiem miała jakiś wpływ na ich decyzje? Oboźny koronny Andrzej Potocki stronnik Jana Kazimierza, jeszcze 7 października deklarował wierność do ostatka[126]. Zmuszony do wyjawienia żołnierzom swego stanowiska, jeszcze tego samego dnia, stwierdził napoły z płaczem, że jest po stronie wojska [127]. Na pewno wzgląd na osobisty interes był główną troską oboźnego, jednak w tego typu rozważaniach trzeba brać pod uwagę także głębsze motywy, ponieważ niejednokrotnie przenikają się one z tymi bardziej przyziemnymi. W zależności od osoby zmienne są jedynie proporcje.
Zakończenie
Historycy bardzo chętnie dążą do rehabilitacji środowisk, czy postaci, tradycyjnie potępionych o pogwałcenie lojalności państwowej lub narodowej. Nie było moim celem, aby w niniejszej pracy „usprawiedliwiać” decyzję większości oddziałów koronnych, dla samego poczucia, że łamię narosłe w społeczeństwie stereotypy. Starałam się tylko zrozumieć motywy wyboru wojska, dokonując przy tym próby zaprezentowania sposobu myślenia człowieka polskiego baroku na temat zdrady. Gdybym był zmuszony, choćby przez prawa jakimi rządzą się wszystkie zakończenia, dokonać pewnego podsumowania, poprzez wskazanie na ów główny powód jakim kierowała się armia, pozostawiłbym to pytanie bez odpowiedzi. Albowiem Nowe Miasto Korczyn i Sandomierz były jedynie ostatnim akordem kilkumiesięcznego procesu. Trudno powiedzieć, czy bardziej przygnębiający był nieustanny odwrót i porażki w polu, czy to, że (…) król, pan ich, onych deseruit wyjazdem swoim za granicę[128]. Trudno, ponieważ mówimy tu o następstwach. Poza tym nawet wśród kadry dowódczej obserwujemy różną motywację. Stanisław „Rewera” Potocki i Stanisław Lanckoroński poddali się królowi szwedzkiemu niechętnie, pod przymusem własnych podkomendnych. Z kolei inni, zwłaszcza Ci, którzy utracili majątki ziemskie na terenach objętych powstaniem Chmielnickiego, a resztę majątku ruchomego podczas starć z Karolem X Gustawem i jego generałami, liczyli na odmianę położenia materialnego, wraz z odmianą pana, o czym stara się przekonywać swego królewskiego adresata Żytkiewicz: In particulari zaś Pan Chorąży movetur egestate nimia, bo pod Woyniczem stracił ostatek[129] . Wszystkich tych zawiłości nie był chyba w stanie pojąć jeden Jan Kazimierz. W liście prymasa Leszczyńskiego do króla z pierwszej połowy stycznia 1656 r. arcybiskup gnieźnieński przekonywał powracającego władcę, że choć ciężko jest wybaczyć, tym którzy raz już porzucili, jednak łaska jest cnotą królów [130]. Znalezienie się Rzeczypospolitej nad krawędzią na początku drugiej wojny północnej oraz poczucie winy za los króla zmuszonego emigrować, tak widoczne w pamiętnikach tego okresu, stanowiły dla Dworu dobrą okazję do przeprowadzenia nawet ograniczonych reform państwa. Rozpaczliwy uniwersał królewski wystawiony w Opolu 20 listopada 1655 wskazuje, że Jan Kazimierz, mimo całej swej rezygnacji w tym czasie, liczył na oddziaływanie argumentu o niestałości własnych poddanych[131]. Niestety w grze o elekcję vivente rege dobro Rzeczypospolitej nie było wartością nadrzędną. Natomiast sam król podejmując ją, ostatecznie zaprzepaścił możliwość zbicia kapitału politycznego na kreacji wizerunku „króla wygnańca”.
Bibliografia
Źródła
1. Druszkiewicz S. Z. Pamiętniki 1648-1697, Wyd. AP, Siedlce 2001.
2. Eksorbitancyje każdemu z osobna wiedzieć należące, dla których Królestwo Polskie po śmierci Władysława IV króla polskiego niszczeć poczynając, na ostatek przez nastąpienie roku 1655 króla szwedzkiego, z różnymi tegoż Królestwa nieprzyjaciółmi kointeligencyją mającego, wniwecz obrócone zostaje [w:] Pisma polityczne z czasów panowania Jana Kazimierza Wazy 1648-1668. Publicystyka- Eksorbitancyje- projekty- memoriały ,t. 1, 1648-1660, zebr. i oprac. S. Ochmann-Staniszewska, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1989, s. 136-140.
3. de Gondi J.F.P. Pamiętnik, tłum. A. i M. Bocheńscy, PIW, t. I, Warszawa 1981.
4. Gordon P. Dnevnik: 1635-1659, per., st. i prim. D.G. Fedosova, Wyd. „Nauka”, Moskva 2000.
5. Holsten H. Ch. Przygody wojenne 1655-1666, Wyd. Pax, Warszawa 1980.
6. Instrukcja od wojska dla posłów do Karola X Gustawa z 8 października 1655; Riksarkivet Sztokholm, dz. Militaria, nr M. 1303.
7. Jemiołowski M. Pamiętnik dzieje Polski zawierając 1648-1679, Wyd. DiG, Warszawa 2000.
8. Jerlicz J. Latopisiec albo kroniczka Joachima Jerlicza, Wyd. K. W. Wójcicki, t. I, Warszawa 1853.
9. Kitowicz J. Opis obyczajów za panowania Augusta III, PIW, Warszawa 2003.
10. Kochowski W. Lata „potopu” 1655- 1657”, tłum. L. Kukulski, Wyd. MON, Warszawa 1966.
11. List A. Leszczyńskiego do Jana Kazimierza, bez daty [w:] Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski; diariusze, relacje, pamiętniki i tp., służyć mogące do objaśnienia dziejów krajowych: tudzież listy historyczne do panowania królów Jana Kazimierza i Michała Korybuta, oraz listy Jana Sobieskiego marszałka i hetmana wielkiego koronnego , Wyd. A. Grabowski, t. I, s. 89-95.
12. List A. Potockiego do Jana Kazimierza, Targowisko 7 X 1655 [w:]Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego. T. 1-o, cz. 1-sza Obejmująca pisma od roku 1629 do roku 1671, zebr. Ii Wyd. F. Kluczycki, Acta Historica, t. II, cz. I, Kraków 1880, s. 134-135.
13. List D. Żytkiewicza do Jana Kazimierza, Lubowla 15 X 1655 [w:]Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego. T. 1-o, cz. 1-sza Obejmująca pisma od roku 1629 do roku 1671, zebr. i Wyd. F. Kluczycki, Acta Historica, t. II, cz. I, Kraków 1880, s. 135-144.
14. List H. Jazłowieckiego do S. Stadnickiego, Jazłowiec 24 VI 1606 [w:]Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608, Wyd. J. Czubek, t. II, Kraków 1918, s.169-171.
15. List Jana Kazimierza do A. Leszczyńskiego, Krosno 8 I 1656 [w:] Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski; diariusze, relacje, pamiętniki i tp., służyć mogące do objaśnienia dziejów krajowych: tudzież listy historyczne do panowania królów Jana Kazimierza i Michała Korybuta, oraz listy Jana Sobieskiego marszałka i hetmana wielkiego koronnego, Wyd. A. Grabowski, t. I, Kraków 1845, s. 87-89.
16. List S. Oświecima do J. Lubomirskiego, Kraków 7 XI 1655 [w:] Jakuba Michałowskiego wojskiego lubelskiego, a później kasztelana bieckiego księga Pamiętnicza dawnego rękopisma będącego własnością Ludwika hr. Morsztyna, Wyd. A.Z. Helcel, Kraków 1864, s.771-772.
17. Łoś J. Pamiętnik towarzysza chorągwi pancernej, Wyd. DiG, Warszawa 2000.
18. Medeksza S. Dyjarusz drogi mej do cara moskiewskiego z Kiejdan pod Wilno i Warkę; roku 1655 dnia 8 września wyjechałem z Kiejdan [w:] Księga Pamiętnicza wydarzeń zaszłych na Litwie 1654-1668, Wyd. W. Seredyński, SRP, t. III, Kraków 1875, s. 13-27.
19. Pasek J.Ch. Pamiętniki, PIW, Warszawa 1987.
20. Radziwiłł A.S Pamiętnik o dziejach w Polsce, PIW, t. II, Warszawa 1980.
21. Radziwiłł B. Autobiografia, PIW, Warszawa 1979.
22. Rudawski W. Historia od śmierci Władysława IV aż do pokoju oliwskiego, czyli dzieje panowania Jana Kazimierza od 1648 do 1660, t. II, Wyd. B.M. Wolff, Petersburg 1855.
23. Temberski S. Stanisława Temberskiego rocznik 1647-1656, Wyd. W. Czermak, SRP, t. XVI, Kraków 1897.
24. Uniwersał Jana Kazimierza, Opole 20 XI 1655 [w:] Jakuba Michałowskiego wojskiego lubelskiego, a później kasztelana bieckiego księga Pamiętnicza dawnego rękopisma będącego własnością Ludwika hr. Morsztyna, Wyd. A.Z. Helcel, Kraków 1864, s.776-780.
25. Uruski S. Rodzina: herbarz szlachty polskiej, t. XIV, Wyd. Heroldium, Poznań 1999.
26. Vorbek-Lettow M. Skarbnica pamięci: pamiętnik lekarza króla Władysława IV, Ossolineum, Wrocław 2006.
27. Wierzbowski S. Konnotata wypadków w domu i w kraju zaszłych od 1634 do 1689 r., Lipsk 1858.
28. Żytkiewicz D. O szwedzkich z Królem JMcią i Koroną Polską postępkach i dalszych zamysłach informacyja przez p. Żytkiewicza [w:]Pisma polityczne z czasów panowania Jana Kazimierza Wazy 1648-1668. Publicystyka- Eksorbitancyje- projekty- memoriały ,t. 1, 1648-1660 , zebr. i oprac. S. Ochmann-Staniszewska, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1989, s. 143-154.
Opracowania
1. Augustyniak U. Potworne konspiracje, czyli problem zdrady w Rzeczypospolitej w czasach Wazów, „Barok, Historia-Literatura- Sztuka”, t. I, z. 1, 1994, s.89-105.
2. Augustyniak U. Wazowie i ” królowie rodacy”, Wyd. Semper, Warszawa 1999.
3. Augustyniak U. W służbie hetmana i Rzeczypospolitej, Wyd. Semper, Warszawa 2004.
4. Czamańska I. Wiśniowieccy. Monografia rodu, Wyd. Poznańskie, Poznań 2007.
5. Czapliński W. Historia Sejmu Polskiego, PWN, t. I, Warszawa 1984.
6. Czapliński W. Rola magnaterii i szlachty w pierwszych latach wojny szwedzkiej [w:] Polska w okresie drugiej wojny północnej, PWN, t. I Rozprawy, Warszawa 1957, s. 137-197.
7. Górska M. Polonia - Respublica - Patria. Personifikacja Polski w sztuce XVI-XVIII wieku, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2005.
8. Herbst S. Wojna obronna 1655-1660 [w:] Polska w okresie drugiej wojny północnej, PWN, t. II Rozprawy Warszawa 1957, s.47-119.
9. Kamen H. Mąż stanu [w:] Człowiek baroku, red. R. Villari, tłum. B. Bielańska, M. Gurgul, M. Woźniak, Wyd. Volumen, Warszawa 2001, s. 17-46.
10. Kersten A. Hieronim Radziejowski. Studium władzy i opozycji, PIW, Warszawa 1988.
11. Kersten A. Sienkiewicz-„Potop”- historia, PIW, Warszawa 1966.
12. Kersten A. Stefan Czarniecki 1599-1665, Wyd. UMCS, Lublin 2006.
13. Korolko, Topos zdrady ojczyzny w literaturze polskiej lat 1655-1668, [w:] Literatura i kultura polska po „potopie”, red. B. Otwinowska, J. Pelc, B. Fałęcka, Wrocław-Warszawa- Kraków 1992, s.53-64.
14. Korzon T. Dola i niedola Jana Sobieskiego, Wyd. Kurpisz, t. I, Poznań 2005.
15. Kościelny R. Zdrajca, obcy, wróg w opinii polskiego baroku, „Czasopismo Prawno-Historyczne”, t. LIV, z. 1, 2002, s.317-335.
16. Kubala L. Wojna szwedzka 1655-1656, Wyd. Kurpisz, Poznań 2005.
17. Maciszewski J. „A za tego króla Jana…”, „Miesięcznik Literacki” 1983, R. XVIII, nr. 8, s. 92-98.
18. Majewski W. Poddawanie się Szwedom w Koronie w 1655 roku [w:] Z dziejów stosunków Rzeczypospolitej Obojga Narodów ze Szwecją w XVII wieku, red. M. Nagielski, Wyd. DiG, Warszawa 2007, s.105-120.
19. Majewski W. Pracki Aleksander, „Polski Słownik Biograficzny”, t. XXVIII, Wrocław 1985, s. 330-331.
20. Mączak A. Rządzący i rządzeni. Władza i społeczeństwo w epoce wczesnonowożytnej, PIW, Warszawa 1986.
21. Nagielski M. Z problematyki wyznaniowej armii Rzeczypospolitej połowy XVII wieku [w:] Rzeczpospolita wielu wyznań: materiały z międzynarodowej konferencji, Kraków 18-20 listopada 2002, red. A. Kaźmierczyk, Wyd. Księgarnia Akademicka, Kraków 2004, s. 99-118.
22. Nagielski M. Żołnierz-obywatel w służbie Rzeczypospolitej w XVII wieku [w:] Spory o państwo w dobie nowożytnej. Między racją stanu a partykularyzmem, red. Z. Anusik, Wyd. UŁ, Łódź 2007, s. 97-119.
23. Nowak T. Operacja krakowska króla Karola X Gustawa 17 IX – 19 X 1655 r. [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 207-258.
24. Opaliński E. Szlachta polska wobec króla jako instytucji 1587-1648, „Kwartalnik Historyczny”, t. XC, 1983, s. 791-809.
25. Stade A. Geneza decyzji Karola X Gustawa o wojnie z Polską w 1655 r., „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XIX, cz. 2, 1973, s. 19-91.
26. Tazbir J. Próby zrozumienia racji targowiczan [w:] Trudne stulecia: studia z dziejów XVII i XVIII wieku ofiarowane Profesorowi Jerzemu Michalskiemu w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. Ł. Kądziela, W. Kriegseisen, Z. Zielińska, Wyd. Semper, Warszawa 1994, s. 235-244.
27. Tersmeden L. Armia Karola X Gustawa- zarys organizacji, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XIX, cz. 2, 1973, s. 125-169.
28. Villari R. Buntownik[w:] Człowiek baroku, red. R. Villari, tłum. B. Bielańska, M. Gurgul, M. Woźniak, Wyd. Volumen, Warszawa 2001, s. 131-158.
29. Wagner M. Kadra oficerska armii koronnej w drugiej połowie XVII wieku, Wyd. Adam Marszałek, Toruń 1995.
30. Wasilewski T. Droga króla Jana Kazimierza na Śląsk 25 IX-20X 1655 r. [w:] Kultura- polityka-dyplomacja: studia ofiarowane Profesorowi Jaremie Maciszewskiemu w sześćdziesiątą rocznicę Jego urodzin, red. A. Bartnicki, PWN, Warszawa 1990, s. 451-466.
31. Wasilewski T. Ostatni Waza na polskim tronie, Wyd. „Śląsk”, Katowice 1984.
32. Wimmer J. Materiały do zagadnienia organizacji i liczebności armii koronnej w latach 1655-1660, „Studia Materiały do Historii Wojskowości”, t. IV, 1957, s. 490-534.
33. Wimmer J. Przegląd operacji 1655-1660 [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 127-207.
34. Wimmer J. Wojsko i finanse 1655-1660 [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 37-100.
35. Wisner H. Janusz Radziwiłł 1612-1655, Wyd. MADA, Warszawa 2000.
36. Wójcik Z. Jan Kazimierz Waza, Wyd. Ossolineum, Wrocław 2004.
37. Wójcik Z. Jan Sobieski 1629-1696, PIW, Warszawa 1994.
[1] L. Kubala, Wojna szwedzka 1655-1656, Wyd. Kurpisz, Poznań 2005.
[2] W. Czapliński, Rola magnaterii i szlachty w pierwszych latach wojny szwedzkiej [w:] Polska w okresie drugiej wojny północnej, PWN, t. I Rozprawy, Warszawa 1957, s. 137-197.
[3] T. Nowak, Operacja krakowska króla Karola X Gustawa 17 IX – 19 X 1655 r. [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 207-258.
[4] W. Majewski, Poddawanie się Szwedom w Koronie w 1655 roku [w:] Z dziejów stosunków Rzeczypospolitej Obojga Narodów ze Szwecją w XVII wieku, red. M. Nagielski, Wyd. DiG, Warszawa 2007, s. 105-120.
[5] Wątek zdrady w polskiej nauce cieszył się dużym zainteresowaniem badaczy. Historiografia powojenna rozpatrywała go pod kątem formalnoprawnym: A. Lityński, Przestępstwa polityczne w polskim prawie karnym XVI-XVII wieku, „Prace naukowe Uniwersytetu Śląskiego”, 119, Katowice 1976. W ostatnich badaniach zwrócono większą uwagę na stosunek społeczeństwa szlacheckiego do problemu zdrady: U. Augustyniak, Potworne konspiracje, czyli problem zdrady w Rzeczypospolitej w czasach Wazów, „Barok, Historia-Literatura- Sztuka”, t. I, z. 1, 1994, s. 89-105; M. Korolko, Topos zdrady ojczyzny w literaturze polskiej lat 1655-1668, [w:] Literatura i kultura polska po „potopie”, red. B. Otwinowska, J. Pelc, B. Fałęcka, Wrocław-Warszawa- Kraków 1992, s. 53-64; R. Kościelny, Zdrajca, obcy, wróg w opinii polskiego baroku, „Czasopismo Prawno-Historyczne”, t. LIV, z. 1, 2002, s. 317-335.
[6] A. Kersten, Sienkiewicz-„Potop”- historia, PIW, Warszawa 1966, s. 235.
[7] Zob. J. Tazbir, Próby zrozumienia racji targowiczan [w:] Trudne stulecia: studia z dziejów XVII i XVIII wieku ofiarowane Profesorowi Jerzemu Michalskiemu w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. Ł. Kądziela, W. Kriegseisen, Z. Zielińska, Wyd. Semper, Warszawa 1994, s. 235-244.
[8] A. Kersten, Hieronim Radziejowski. Studium władzy i opozycji, PIW, Warszawa 1988, s. 107; U. Augustyniak, Potworne konspiracje, s. 98.
[9] R. Kościelny, op. cit., s. 334.
[10] A. S. Radziwiłł, Pamiętnik o dziejach w Polsce, PIW, t. II, Warszawa 1980, s. 358.
[11] M. Górska, Polonia- Respublica- Patria. Personifikacja Polski w sztuce XVI-XVIII wieku, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2005, s. 296.
[12] W. Czapliński, Historia Sejmu Polskiego, PWN, t. I, Warszawa 1984, s.284; W. Majewski, Poddawanie się Szwedom w Koronie, s. 108.
[13] E. Opaliński, Szlachta polska wobec króla jako instytucji 1587-1648, „Kwartalnik Historyczny”, t. XC, 1983, s.794.
[14] U. Augustyniak, Wazowie i” królowie rodacy”, Wyd. Semper, Warszawa 1999, s.112.
[15] M. Korolko, op. cit., s. 57-60.
[16] Ibidem, s. 58.
[17] W. Kochowski, Lata” potopu”1655-1657, Wyd. MON, Warszawa 1966, s.27-28. Co prawda tak pobłażliwą ocenę postępowania podkanclerzego przeszłego trzeba wiązać z tym, że w momencie, gdy zostały wydane Klimaktery (1683 r.) syn Hieronima, Michał Stefan Radziejowski już od czterech lat był biskupem warmińskim, a niebawem został mianowany podkanclerzym koronnym. Urażenie tak wysokiego przedstawiciela Kościoła rzymskokatolickiego, spokrewnionego w dodatku z Janem III, nie mogło przynieść korzyści Kochowskiemu. Jednak posłużenie się przytoczoną argumentacją, świadczy, że w pewnych kręgach mogła ona liczyć na zrozumienie.
[18] R. Villari, Buntownik [w:] Człowiek baroku, red. R. Villari, Wyd. Volumen, Warszawa 2001, s. 148.
[19] J.F.P. de Gondi, Pamiętnik, tłum. A. i M. Bocheńscy, PIW, t. I, Warszawa 1981, s. 29.
[20] Cyt. za: R. Villari, op. cit. 149.
[21] H. Kamen, Mąż stanu [w:] Człowiek baroku, red. R. Villari, Wyd. Volumen, Warszawa 2001, s.21-22
[22] Corfitz Ulefeldt, ochmistrz dworu duńskiego; w 1651 r. wytoczono mu proces o nadużycia. Ulefeldt schronił się w Szwecji, gdzie traktowany był jako wartościowy sojusznik przeciw swemu prawowitemu władcy, Fryderykowi III.
[23] A. Mączak, Rządzący i rządzeni. Władza i społeczeństwo w epoce wczesnonowożytnej, PIW, Warszawa 1986, s. 106.
[24] M. Wagner, Kadra oficerska armii koronnej w drugiej połowie XVII wieku, Wyd. Adam Marszałek, Toruń 1995, s. 99.
[25] Już współcześni obserwatorzy zwracali uwagę, że pretensje dynastyczne Wazów polskich do korony szwedzkiej, stanowiły dla Karola X Gustawa jedynie pretekst. Natomiast rzeczywistą przyczyną wojny było dążenie do podporządkowania handlu bałtyckiego Szwecji. Zob. O szwedzkich z Królem JMcią i Koroną Polską postępkach i dalszych zamysłach informacyja przez p. Żytkiewicza [w:] Pisma polityczne z czasów panowania Jana Kazimierza Wazy 1648-1668. Publicystyka- Eksorbitancyje- projekty- memoriały ,t. 1, 1648-1660, zebr. i oprac. S. Ochmann-Staniszewska, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1989, s. 145.
[26] A. Kersten, Hieronim Radziejowski, s.378.
[27] A. Stade, Geneza decyzji Karola X Gustawa o wojnie z Polską w 1655 r., „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XIX, cz. 2, 1973, s. 90.
[28] L. Tersmeden, Armia Karola X Gustawa- zarys organizacji, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XIX, cz. 2, 1973, s. 138-139.
[29] Ibidem, s. 139.
[30] W. Rudawski, Historia od śmierci Władysława IV aż do pokoju oliwskiego, czyli dzieje panowania Jana Kazimierza od 1648 do 1660, t. II, Petersburg 1855, s. 2.
[31] H. Wisner, Janusz Radziwiłł 1612-1655, Wyd. MADA, Warszawa 2000, s. 169
[32] L. Kubala, op. cit., s. 20-41; W. Czapliński, Rola magnaterii, s. 150.
[33] M. Jemiołowski, Pamiętnik dzieje Polski zawierający (1648-1679), Wyd. DiG, Warszawa 2000, s.130
[34] Ibidem, s.98.
[35] Zdaniem pamiętnikarza Jakuba Łosia (J. Łoś, Pamiętnik towarzysza chorągwi pancernej, Wyd. DiG, Warszawa 2000, s. 62-63) przyczyną poddania Wielkopolski było to ,że „wiele było panów przychylnych szwedzkiemu, a prawdziwiej rzekę, ledwie go tu sami nie przywabili”. Owszem postawa przedstawicieli najznaczniejszych rodów miała ogromne znaczenie, jednak wielu spośród szlachty skupiało się na tym, aby zdobyć salwagwardię na swoje dobra, odrzucając z góry możliwość walki zbrojnej. Nie należy całej winy zrzucać tylko na magnaterię.
[36] A. Kersten, Stefan Czarniecki 1599-1665, Wyd. UMCS, Lublin 2006, s.279; inaczej tę postawę interpretuje W. Czapliński, jednak warto zwrócić uwagę na źródło, które przytacza w całości, Nieznany list Stefana Czarnieckiego 24 X 1635 (1655), „Kwartalnik Historyczny”, t. LI, 1937.
[37] T. Wasilewski, Droga króla Jana Kazimierza na Śląsk 25 IX-20X 1655 r. [w:] Kultura- polityka-dyplomacja: studia ofiarowane Profesorowi Jaremie Maciszewskiemu w sześćdziesiątą rocznicę Jego urodzin, red. A. Bartnicki, PWN, Warszawa 1990, s. 459.
[38] W. Czapliński, Rola magnaterii, s. 162.
[39] B. Radziwiłł, Autobiografia, PIW, Warszawa 1979, s. 137.
[40] S. Herbst, Wojna obronna 1655-1660 [w:] Polska w okresie drugiej wojny północnej, PWN, t. II Rozprawy Warszawa 1957, s. 56.
[41] Z. Wójcik, Jan Kazimierz Waza, Wyd. Ossolineum, Wrocław 2004, s. 123.
[42] W. Kochowski, op. cit., s. 33-34.
[43] J. Wimmer, Przegląd operacji 1655-1660 [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 143.
[44] W. Kochowski, op. cit., s. 34.
[45] H.Ch. Holsten, Przygody wojenne 1655-1666, Wyd. Pax, Warszawa 1980, s. 32.
[46] W. Kochowski, op. cit., s. 36.
[47] Ibidem, s.38.
[48] J. Wimmer, Wojsko i finanse 1655-1660 [w:] Wojna polsko szwedzka 1655-1660, red. J. Wimmer, Warszawa 1973, s. 66.
[49] Ibidem, s. 98.
[50] W. Kochowski, op. cit., s. 38.
[51] M. Nagielski, Żołnierz-obywatel w służbie Rzeczypospolitej w XVII wieku [w:] Spory o państwo w dobie nowożytnej. Między racją stanu a partykularyzmem, red. Z. Anusik, Wyd. UŁ, Łódź 2007, s. 107.
[52] W. Kochowski, op. cit., s. 38.
[53] S. Temberski, Stanisława Temberskiego rocznik 1647-1656, Wyd. W. Czermak, Kraków 1897, s. 314. Dalej umieszczam tłumaczenie tego fragmentu: „ Lecz tę konfederację wznieciło usposobienie do oglądania łupów i zdobyczy, Szwedowi będącego zwolennikiem, żeby opanowującym [Rzeczpospolitą - K.Ż.] Szwedom [przypodobać się - K.Ż.] zabierając nawet Polakowi chleb chłopa, kościołów, szlachcica”.
[54] M. Jemiołowski, op. cit., s. 139.
[55] W. Majewski, Pracki Aleksander, „Polski Słownik Biograficzny”, t. XXVIII, Wrocław 1985, s. 331.
[56] T. Wasilewski, Ostatni Waza na polskim tronie, Wyd. „Śląsk”, Katowice 1984, s.165.
[57] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, Lubowla 15 X 1655 [w:] Acta Historica, t. II, cz. I, Kraków 1880, s.141.
[58] W. Kochowski, op. cit., s. 40.
[59] Ibidem, s. 38: „Zwoławszy na koniec radę senatu oświadczył, że ponieważ w Krakowie został ukoronowany i złożył przysięgę, która go aż do śmierci obowiązuje, postanowił tutaj stawić nieprzyjacielowi czoło lub zginąć”.
[60] Ibidem, s. 45.
[61] M. Vorbek-Lettow, Skarbnica pamięci: pamiętnik lekarza króla Władysława IV, Ossolineum, Wrocław 2006, s. 302.
[62] W. Kochowski, op. cit., s. 40.
[63] J. Jerlicz, Latopisiec albo kroniczka Joachima Jerlicza, Wyd. K. W. Wójcicki, t. I, Warszawa 1853, s. 171-172: „Rozkazawszy Hetmanom Koronnemu i Polnemu aby o nim i o sobie czuli i radzili, a na Gliniańskie pole do wojska się zbierali, chcąc odpór nieprzyjacielowi dać(…)”.
[64] T. Wasilewski, Ostatni Waza, s. 166.
[65] S. Wierzbowski, Konnotata wypadków w domu i w kraju zaszłych od 1634 do 1689 r., Lipsk 1858, s. 94.
[66] J. Maciszewski, „A za tego króla Jana…”, „Miesięcznik Literacki” 1983, R. XVIII, nr. 8, s. 94; M. Nagielski,Z problematyki wyznaniowej armii Rzeczypospolitej połowy XVII wieku [w:] Rzeczpospolita wielu wyznań: materiały z międzynarodowej konferencji, Kraków 18-20 listopada 2002, red. A. Kaźmierczyk, Wyd. Księgarnia Akademicka, Kraków 2004, s. 113.
[67] W. Kochowski, op. cit., s. 54; M. Jemiołowski, op. cit., s.140.
[68] W. Kochowski, op. cit., s.56.
[69] S. Temberski, op. cit., s. 314. Dalej umieszczam tłumaczenie tego fragmentu: „Część żołnierzy przeciwko Szwedom podstęp zamyślała, a jednak pod Wojnicz przybywszy, zażartą ze Szwedami tocząc bitwę z wielką swoja klęską oddali triumf”.
[70] M. Jemiołowski, op. cit., s. 144, zob. także J. Łoś, op. cit., s. 63.
[71] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 135.
[72] M. Nagielski, Z problematyki wyznaniowej armii, s. 112.
[73] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 138-139.
[74] Ibidem, s. 136.
[75] Ibidem, s. 136.
[76] Ibidem, s. 136.
[77] Ibidem, s. 137.
[78] W. Kochowski, op. cit., s.49; Por. S. Uruski, Rodzina: herbarz szlachty polskiej, t. XIV, Wyd. Heroldium, Poznań 1999, s. 325.
[79] W. Kochowski, op. cit., s.49-52.
[80] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 137.
[81] Ibidem, s. 137.
[82] M. Vorbek-Lettow, op. cit., s. 307.
[83] S. Medeksza, Dyjarusz drogi mej do cara moskiewskiego z Kiejdan pod Wilno i Warkę; roku 1655 dnia 8 września wyjechałem z Kiejdan [w:] Księga Pamiętnicza wydarzeń zaszłych na Litwie 1654-1668, Wyd. W. Seredyński, SRP, t. II, Kraków 1875, s. 22.
[84] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 140.
[85] H. Jazłowiecki do S. Stadnickiego 24 VI 1606 [w:]Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608, Wyd. J. Czubek, t. II, Kraków 1918, s. 169.
[86] Z. Wójcik, Jan Sobieski 1629-1696, PIW, Warszawa 1994, s. 54-57.
[87] S. Medeksza, op. cit., s. 22; M. Jemiołowski, op. cit., s. 67.
[88] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 141.
[89] A. Mączak, op. cit., s. 107.
[90] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 137.
[91] Ibidem, s.138.
[92] W. Czapliński, Rola magnaterii, s. 159-160; T. Wasilewski, Ostatni Waza, s.170.
[93] Zob. J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, PIW, Warszawa 2003, s. 40.
[94] W. Czapliński, Rola magnaterii, s. 160; A. Kersten (Stefan Czarniecki, s. 266) na podstawie wzmianki w „Gazette de France”, r. 1655, s. 1390 ustala datę przybycia tegoż poselstwa, już na 8 października. Jednak list , w którym Wittenberg powiadamia Czarnieckiego o przybyciu posłów od wojska pochodzi z 12 października, dlatego data sugerowana przez Czaplińskiego wydaje mi się bardziej prawdopodobna. Trudno bowiem przypuszczać, aby feldmarszałek tak długo zwlekał z nowinami mogącymi podkopać morale obrońców.
[95] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 137-138.
[96] Instrukcja od wojska dla posłów do Karola X Gustawa z 8 października 1655; Riksarkivet Sztokholm, dz. Militaria, nr M. 1303. Przytaczam punkt czwarty w całości: „Ci którzy bez gwałtu żadnego odstąpili Króla, żeby nie byli większey preeminentiey nad nas którzyśmy do ostatniego punktu cnoty dotrzymywali”.
[97] I. Czamańska, Wiśniowieccy. Monografia rodu, Wyd. Poznańskie, Poznań 2007, s. 306.
[98] J. Jerlicz, op. cit., s. 178.
[99] W. Kochowski, op. cit., s.78.
[100] S. Oświecim do J. Lubomirskiego, Kraków 7 XI 1655 [w:] Jakuba Michałowskiego wojskiego lubelskiego, a później kasztelana bieckiego księga Pamiętnicza dawnego rękopisma będącego własnością Ludwika hr. Morsztyna, Wyd. A.Z. Helcel, Kraków 1864, s. 772.
[101] W. Majewski, Poddawanie się Szwedom w Koronie, s. 110.
[102] A. Kersten, Stefan Czarniecki, s. 269.
[103] M. Jemiołowski, op. cit., s. 147.
[104] T. Wasilewski, Ostatni Waza, s.170.
[105] L. Kubala, op. cit., s. 137.
[106] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 138.
[107] Ibidem, s.139.
[108] Ibidem, s.137.
[109] Ibidem, s.140.
[110] M. Jemiołowski, op. cit., s.150-152.
[111] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 140.
[112] Księga pamiętnicza Michałowskiego , s. 772: „Posłani Panowie Potocki, Oboźny Koronny i P. Ostroróg, z pierwszemi Posłami krzywo na się patrzą. Seorsivo loco stoją”.
[113] M. Jemiołowski, op. cit., s. 152-153.
[114] Jan Kazimierz do A. Leszczyńskiego, Krosno 8 I 1656 [w:] Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski; diariusze, relacje, pamiętniki i tp., służyć mogące do objaśnienia dziejów krajowych: tudzież listy historyczne do panowania królów Jana Kazimierza i Michała Korybuta, oraz listy Jana Sobieskiego marszałka i hetmana wielkiego koronnego, Wyd. A. Grabowski, t. I, Kraków 1845, s. 88.
[115] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 137.
[116] M. Jemiołowski, op. cit., s.152.
[117] T. Wasilewski, Ostatni Waza, s.170.
[118] H.Ch. Holsten, op. cit., s.33-34.
[119] P. Gordon, Dnevnik: 1635-1659, Wyd. „Nauka”, Moskva 2000, s. 49. Dalej umieszczam tłumaczenie tego fragmentu: „ Kwarciani przysłali upełnomocnionych do porozumienia, aby zawrzeć dobry układ. Na czele kwarcianych stali chorąży koronny Koniecpolski, starosta jaworowski Jan Sobieski i Jan Sapieha”.
[120] J. Dzięgielewski, Wstęp [w:] M. Jemiołowski, op. cit., s. 10. Podobnych refleksji dostarcza nam przykład Stanisława Zygmunta Druszkiewicza. Wyprawiony przez hetmana Potockiego z misją poselską na Krym, stolnik parnawski stwierdza w swym pamiętniku, że nie zamierzał się jej podejmować (S.Z. Druszkiewicz, Pamiętniki 1648-1697, Wyd. AP, Siedlce 2001, s. 92) . Tymczasem z ustaleń M. Wagnera ( Wstęp [w:] S.Z. Druszkiewicz, op. cit., s.13-14 ) wynika, że relacja Druszkiewicza nie jest ścisła. Ocena stolnika parnawskiego na temat przyjęcia przez wojsko służby u króla szwedzkiego uległa pewnej dewaluacji, w czym nie był on odosobniony.
[121] Choć nie było to regułą, na ten przykład pospolite ruszenie z obszaru północnego Mazowsza, mimo znacznej przewagi Szwedów w sile ognia, nie uległo wezwaniu Stenbocka do złożenia broni i uznania władzy Karola Gustawa. Natomiast uległo szwedzkim muszkietom w bitwie pod Nowym Dworem 30 września 1655 r.. Tę determinację po stronie Mazurów należy wiązać z silnym w tej części Rzeczypospolitej poparciem dla Dworu oraz ultrakatolicką postawą szlachty.
[122] U. Augustyniak, W służbie hetmana i Rzeczypospolitej, Wyd. Semper, Warszawa 2004, s.159.
[123] Eksorbitancyje każdemu z osobna wiedzieć należące, dla których Królestwo Polskie po śmierci Władysława IV króla polskiego niszczeć poczynając, na ostatek przez nastąpienie roku 1655 króla szwedzkiego, z różnymi tegoż Królestwa nieprzyjaciółmi kointeligencyją mającego, wniwecz obrócone zostaje [w:] Pisma polityczne z czasów Jana Kazimierza, t. 1, s. 139.
[124] J.Ch. Pasek, Pamiętniki, PIW, Warszawa 1987, s. 95-96.
[125] J. Maciszewski, op. cit., s. 94.
[126] A. Potocki do Jana Kazimierza, Targowisko 7 X 1655 [w:] Acta Historica, t. II, cz. I, s. 134-135.
[127] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 142.
[128] Cyt. za: T. Korzon, Dola i niedola Jana Sobieskiego, Wyd. Kurpisz, t. I, Poznań 2005, s. 29.
[129] D. Żytkiewicz do Jana Kazimierza, s. 142.
[130] A. Leszczyński do Jana Kazimierza, bez daty [w:] Ojczyste spominki, t. I, s. 90.
[131] Uniwersał Jana Kazimierza, Opole 20 XI 1655 [w:] Księga pamiętnicza Michałowskiego, s. 776.
TAGI: Karol X Gustaw
DATA MODYFIKACJI: 2009-11-10 07:26:29
DODAŁ: Zojdz
AUTOR: Karol Żojdź

Przypomnienie hasła


ZOBACZ ALBUM NA TEN TEMAT
ZOBACZ FILMY NA TEN TEMAT
ZOBACZ ARTYKUŁY NA TEN TEMAT
2009-11-06 11:08:47
AUTOR: kozietulski
praca interesująca, poruszająca trudny i kontrowersyjny zarazem temat, jakim była zdrada. Oparta na solidnej bazie źródłowej, choć przypuszczam, że gdyby wykorzystano źródła archiwalne Autor byłby w stanie ustalić większą ilość faktów (jednak uważam, że wnioski pozostały by jednakowe)
2009-12-26 19:32:42
AUTOR: Murawski
Solidna praca, może trochę za dużo rozważań z pogranicza myśli politycznej szlachty epoki baroku.
2009-12-26 19:33:05
AUTOR: Murawski
Solidna praca, może trochę za dużo rozważań z pogranicza myśli politycznej szlachty epoki baroku.
2010-01-08 10:51:13
AUTOR: Miuti
Jakże miło znaleźć pokrewną duszę... Bardzo mnie cieszy, że wreszcie ktoś dotarł do pamiętnika Gordona - zresztą funkcjonującego w sieci. Dopiero porównanie pamiętników Holstena i Gordona pozwala nam w pełni te pamiętniki ocenić - i docenić. Aparat przypisów - na medal. W archiwach państwowych w latach 50-tych przeprowadzono tzw. kwerendę szwedzką - czyli kwerendę do dziejów Potopu. Prowadząc badania w archiwach należałoby do niej sięgnąć. Nie sądzę, żeby kwerenda archiwalna coś zmieniła w kształcie powyższego artykułu. Brawa dla autora.