ZNAJDŹ INTERESUJĄCE CIĘ WYDARZENIA Z DANEGO OKRESU
zobacz dzisiejsze wydarzenia
najważniejsze z tego tygodnia
najważniejsze z tego miesiąca
najważniejsze z tego roku
Magia ekranu, czyli sztuka filmowa lat 1918-1939.
“Sztuka filmowa miała w Polsce przedwojennej licznych wyznawców, choć z pewnością film nie należał w latach 20. do sztuk najambitniejszych. Kilka wytwórni filmowych – Sfinks, Leo- film, Falanga – produkowała dzieł...” - czytaj dalej...
dodał: Kocot
Ocena: 0 (0 głosów)
Muzułmański cmentarz wojskowy pod Kałuszynem
Emil Noiński
Muzułmański cmentarz wojskowy pod Kałuszynem.
Z dziejów społeczności muzułmańskiej na Wschodnim Mazowszu w XIX wieku
W XIX wieku Kałuszyn stanowił wielokulturowe miasteczko, którego liczba ludności w okresie międzypowstaniowym wahała się od 2 do 4 tysięcy mieszkańców. Na krótko przed wybuchem powstania listopadowego liczba mieszkańców sięgała 1819 osób (dane z 1827 r.) i stale wzrastała. Oprócz Polaków miasto zamieszkiwali w tym czasie Żydzi, którzy już wówczas stanowili znaczną część mieszkańców miasteczka. Trzecią grupą religijną, która pojawiła się w Kałuszynie na początku lat trzydziestych XIX wieku, byli Czerkiesi – wyznawcy islamu. Stanowili oni wówczas najmniej liczną grupę wyznaniową wśród mieszkańców miasta, ale wraz ze swą kulturą i religią nadawali zapewne w tym czasie znaczny koloryt wielokulturowemu Kałuszynowi.
Muzułmanie pojawili się w Kałuszynie zaraz po powstaniu listopadowym 1830 – 1831 roku. Władze rosyjskie rozlokowały tu Kaukaski Dywizjon Konno – Górski, którego szeregi zasilali Czerkiesi – wyznawcy islamu. Stanowili oni wówczas straż przyboczną feldmarszałka Iwana Paskiewicza. Jednostka ta celowo zaprawiona była w dzikości i okrucieństwie, co w czasach jej stacjonowania w Kałuszynie było przyczyną wielu kryminalnych wyczynów Czerkiesów, zasilających jej szeregi.
Kaukaski Dywizjon Konno – Górski od 1835 roku wchodził w skład Brygady Nieregularnej, znajdującej się pod dowództwem księcia Dawida Bebutowa i Konno – Muzułmańskiego Pułku pod dowództwem płk. Hassana Bek Agałarowa. Szeregi tych jednostek zasilali muzułmanie z Azji Środkowej, Azerbejdżanu, a także Tatarzy krymscy, Czerkiesi i Czeczeńcy.
Dywizjon Konno – Górski stacjonował m.in. w Skierniewicach, Sochaczewie i Kałuszynie, jego komendantem był ppłk Sułtan Adil Girej. Funkcję lekarza w kałuszyńskiej jednostce, zapewne na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych XIX w., pełnił Ignacy Bortkiewicz, absolwent Uniwersytetu Petersburskiego. Dokładnie nie wiadomo do kiedy jednostka ta stacjonowała w Kałuszynie. Na kilka lat przed wybuchem powstania styczniowego Konno – Górski Dywizjon opuścił teren Królestwa, a na jego miejsce przysłano jednostkę złożoną z nie – muzułmanów.
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku, w związku z nasilającymi się manifestacjami patriotyczno – religijnymi w Królestwie Polskim, poprzedzającymi wybuch powstania styczniowego, władze rosyjskie ściągnęły do Kałuszyna 24 pułk kozaków dońskich. Jednostka ta zapisała sobie ponurą sławę w tłumieniu powstania 1863 – 1864 roku na Wschodnim Mazowszu i Południowym Podlasiu.
Rozlokowanie Dywizjonu wymusiło na władzach rosyjskich założenie cmentarza pod Kałuszynem. Podobne cmentarze, o charakterze wojskowym, powstały wówczas m.in. w Czerwonce pod Sochaczewem (założony w 1842 r.), Warszawie przy ulicy Tatarskiej (założony w drugiej połowie XIX w.), Suwałkach (druga połowa XIX w.). Cmentarz muzułmański pod Kałuszynem założono najprawdopodobniej w połowie lat trzydziestych XIX wieku. Położony był na wzgórzu, tuż za miasteczkiem, przy szosie Kałuszyn – Siedlce, po prawej stronie. Funkcjonował prawdopodobnie do początku lat sześćdziesiątych XIX wieku.
W końcu lat sześćdziesiątych XIX wieku cmentarzyk musiał znajdować się już w znacznej ruinie, skoro Leopold Mikulski, początkujący prawnik i korespondent „Przeglądu Tygodniowego”, a z czasem jeden z czołowych ideologów pozytywizmu warszawskiego, w 1869 roku, w bardzo surowej ocenie kałuszyńskich realiów, pisał: „Znajduje się [pod Kałuszynem – dop. E. N.] też mahometański cmentarz, który długo swą oryginalnością zwracał uwagę przechodnia. Ręka psotnika jednak i czas tak zgubnie oddziałały na ten zabytek, że dziś jest w zupełnej ruinie”.
Cmentarz, jak wynika z nieco późniejszego źródła, otoczony był murem z „wieżą bramną”. Stanisław Ostrowski, przejeżdżający w 1899 roku przez Kałuszyn zapisał na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”: „O wieczornym zmierzchu ujrzeliśmy wreszcie stary cmentarz muzułmański pod Kałuszynem, jego wieżę bramną i szare kamienie, pod któremi leżą kości Czerkiesów, stanowiących niegdyś przyboczną straż Paskiewicza”. Niestety, do naszych czasów, nie zachowały się żadne inskrypcje z nagrobków.
Wiadomości o pochowanych tam żołnierzach dostarczają jedynie księgi metrykalne parafii kałuszyńskiej z XIX wieku. Czerkiesi zgłaszali informacje o zgonach proboszczowi kałuszyńskiemu, jako „urzędnikowi trzymającemu akta stanu cywilnego”. Z akt metrykalnych dowiedzieć się można o kilku zmarłych żołnierzach stacjonującej w Kałuszynie jednostki. Świadkami zgłaszającymi zgon byli również Czerkiesi. Zawarte w nich informacje dostarczają jedynie danych personalnych, jednak ze względu na brak jakichkolwiek informacji o pochowanych tam żołnierzach są one niezwykle cenne. Z całą pewnością nie są to nazwiska wszystkich osób spoczywających na tym cmentarzu.
W aktach metrykalnych parafii kałuszyńskiej z okresu międzypowstaniowego odnaleźć można jedynie kilka nazwisk Czerkiesów pochowanych na podkałuszyńskim mizarze. W kolejności chronologicznej byli to:
W dniu 16 listopada 1844 roku „o godzinie dziesiątej wieczór umarł Zachariasz Izakow, rodziców niewiadomo, lat trzydzieści sześć mający, żołnierz dziesiątej roty Pułku Xięcia Wołkońskiego”. (nr aktu 92/1844)
W dniu 6 października 1850 roku „o godzinie dziewiątej rano stawili się Jakób Stankiewicz lat dwadzieścia jeden i Eliasz Hopejow lat trzydzieści pięć mający obydwaj żołnierze z Pułku Piechotnego i oświadczyli iż w dniu piątem bieżącego miesiąca i roku o godzinie dziewiątej wieczór umarł w Kałuszynie Jerzy Filipow podoficer z tegoż Pułku lat trzydzieści siedem mający, syn z rodziców niewiadomo”. (nr aktu 113/1850)
W dniu 27 marca 1854 roku „stawili się Darysław Mamyjew lat dwadzieścia ośm i Datum Birokow lat dwadzieścia pięć liczący, obydwaj czerkiesi górno – Kaukaskiego Dywizjonu w Kałuszynie stojącego i oświadczyli, że w dniu dwudziestym piątym bieżącego miesiąca o godzinie trzeciej popołudniu umarł tu w Kałuszynie Tata Bazylew, Czerkies lat dwadzieścia cztery mający, syn z rodziców niewiadomych”. (nr aktu 47/1854)
W dniu „9 czerwca 1854 roku zmarł żołnierz Fiodor Jerafiejew z pułku I brygady rezerwowej dywizji 3 piechotnego Korpusu Smoleńskiego piechotnego 16 pułku muszkieterskiej roty. Zgłosili zgon: Jakob Romanow lat 24 i Szymon Popow, lat 35, obydwaj trębacze przy dywizjonie Kaukasko – konno Górskim w Kałuszynie stojącym”.
W dniu 21 maja 1856 roku „w nocy umarł Wasili Albekow, czerkies konno – górskiego dywizjonu w Kałuszynie stojącego, lat trzydzieści mający, syn z rodziców niewiadomo”. (nr aktu 67/1856)
W dniu 11 marca 1858 roku „Sąd Policji Prostej Okręgu Siennickiego w Expedycyji do Proboszcza Parafii Kałuszyńskiej oświadczył, że w Kałuszynie umarł Semen Trołow, kozak z pułku dońskiego kozaków syn z rodziców niewiadomo”. (nr aktu 35/1858)
W akcie zgonu Semena Trołowa zapisano, że pochowano go na cmentarzu parafialnym w Kałuszynie. Świadczy to o tym, że już na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku mizar kałuszyński znajdował się w ruinie, skoro zaprzestano na nim pochówków. We wcześniejszych księgach metrykalnych, z drugiej połowy lat trzydziestych i początku lat czterdziestych XIX wieku, a więc z okresu stacjonowania już w Kałuszynie wspomnianej jednostki, nie ma żadnego śladu o zgonach Czerkiesów, co nie świadczy, że nie miały one miejsca.
Z chwilą „odejścia” Czerkiesów z zaboru rosyjskiego kałuszyński mizar zaczął popadać w coraz większą ruinę. Przetrwał jednak różne burze dziejowe. W czasach II Rzeczypospolitej zbyt żywa była pamięć o czasach zaborów, by zadbać o niszczejący cmentarz dawnych żołnierzy carskich. Zresztą same władze Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce, sporządzając tuż przed wybuchem II wojny światowej spis istniejących na terenach II Rzeczypospolitej nekropolii muzułmańskich, o mizarze w Kałuszynie całkowicie zapomniały. W spisie tym zabrakło też cmentarzy w Suwałkach, Lebiedziewie na Podlasiu oraz wielu innych, już wówczas niefunkcjonujących.
O wyglądzie cmentarza, i znajdujących się na nim nagrobków, zachowała się jedynie wzmianka z relacji, pochodzącej z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, na podstawie której można odtworzyć wygląd kałuszyńskiego mizaru. Wiadomo, że kałuszyński „mizar składał się z ziemnych kopczyków, zmarłym muzułmanom nie kładziono tu płyt i nie stawiano kamieni. Wyjątkiem – jak głosi owa relacja – były dwa pomniki z cegieł, jeden okazalszy »kogoś znaczniejszego«, drugi skromniejszy. Tak prezentowała się Czerkieska Góra, jako wzniesienie, do około 1950 roku”.
Niestety, szczegóły z życia i działalności kałuszyńskich Czerkiesów, które dostarczyć by mogły wiele bardzo interesujących i zapewne burzliwych epizodów z ich pobytu w Kałuszynie, są mało znane. Niewielkie wzmianki dotyczące pobytu Czerkiesów w miasteczku odnaleźć dziś można jedynie w pamiętnikach z tamtej epoki. Kałuszyńscy Czerkiesi, którzy spędzili tu kilkadziesiąt lat, nigdy nie zdobyli sobie zbyt dobrej opinii wśród ówczesnych pamiętnikarzy.
Natalia Kicka, malarka i kolekcjonerka pamiątek historycznych, autorka interesujących pamiętników, kałuszyńskich Czerkiesów ukazała w bardzo ponurym świetle. „Pobyt Czerkiesów w Polsce – pisała przed laty N. Kicka na kartach pamiętników – ucywilizował ich trochę kosztem krwi naszej. Rozkwaterowani w Kałuszynie głównie, napadali raz na dyliżans, wyrzucili nie tylko jadących w nim, lecz i konie razem z postylionem; nie dla rabunku bynajmniej, tylko chciało im się spróbować ostrza jataganów, od dawna rdzewiejących w pochwach.Zatęsknili za krwi widokiem”.
Stacjonujący w Kałuszynie Czerkiesi jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych XIX wieku dawali znać o swojej awanturniczej i porywczej naturze. W lipcu 1855 roku pięciu nietrzeźwych kawalerzystów z Kaukaskiego Dywizjonu Konno – Górskiego po opuszczeniu kwater w Kałuszynie udało się na szosę w kierunku Mińska Mazowieckiego. Napotkawszy tam furmanów żydowskich napadli na nich. Zaślepieni szałem i rządzą krwi, jak relacjonowano w ówczesnej prasie warszawskiej, Czerkiesi zabili pięciu furmanów, pięciu ciężko ranili, z ich ręki padło też sześć koni.
Podczas tego napadu nadjechał dyliżans, wyprawiony z Warszawy do Brześcia Litewskiego. „Po spełnieniu pierwszego morderstwa – pisano na łamach warszawskich dzienników – jeźdźcy więcej jeszcze rozjątrzeni strzelili kilka razy do dyliżansu, wskutek czego pocztylion został zabity, a żona kapitana Komendy Żandarmów w Siedlcach raniona w rękę. Ze znajdujących się w dyliżansie pasażerów urzędnik Dyrekcji drogi Warszawsko – Wiedeńskiej od dwukrotnego pchnięcia kindżałem żyć przestał, a trzy kobiety ratowały się ucieczką”. Dyliżansem tym, jak pisze Janusz Tazbir, jechać miał Józef Ignacy Kraszewski, jednak pisarz w ostatniej chwili zmienił na szczęście termin wyjazdu.
„Zanim dowódca dywizjonu otoczył ich ze swoimi ludźmi i zmusił do poddania – pisze Stanisław Milewski – zabili jeszcze szynkarza i jego 15 – letniego syna oraz ranili napotkanego jeźdźca i zabili jego konia”. Porywcza natura Czerkiesów z Kałuszyna, którzy celowo zaprawiani byli w dzikości i okrucieństwie, dała o sobie znać zapewne nie jeden jeszcze raz. Prasa warszawska zapewniała, że po tym wyczynie Czerkiesi „wkrótce będą najsurowiej ukarani”.
„Takie zdarzenia – podsumował S. Milewski – budziły grozę i panikę nie mniejszą niż bandyckie wyczyny opryszków”. Relacje z przestępczych wyczynów kałuszyńskich Czerkiesów szeroko komentowała ówczesna „Gazeta Rządowa”, a za nią „Kurier Warszawski”. Wyczyny Czerkiesów bardzo negatywnie odbijały się na wizerunku miasteczka. Kałuszyn, jak słusznie zauważył Janusz Tazbir, przez całe XIX stulecie nie cieszył się dobrą opinią. Jednak do negatywnego wizerunku miasteczka przyczynili się nie tylko Czerkiesi, ale również Żydzi, stanowiący w owym czasie znaczną część mieszkańców Kałuszyna.
Obecnie po niewielkiej społeczności muzułmańskiej w Kałuszynie nie ma właściwie żadnego śladu. Jedynym śladem pobytu są nazwy toponomastyczne. Jedna z ulic miasta, położona w północno – wschodniej części Kałuszyna, przy której najprawdopodobniej stacjonowali Czerkiesi, określana była mianem Irkucka. W świadomości mieszkańców miasta pierwotna nazwa ulicy, przyjęta zapewne jeszcze w XIX wieku, funkcjonuje do dziś (Irkucek lub Jarkucek).
Natomiast teren, na którym jeszcze do lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia znajdował się mizar muzułmański, w świadomości mieszkańców nosi nazwę Góry Czerkieskiej. Nazwa ta, przyjęta również co najmniej na przełomie XIX i XX stulecia, przetrwała w świadomości miejscowej ludności do czasów nam współczesnych. Obecnie teren cmentarza jest niezabudowany, nie ma na nim żadnych śladów nagrobków ani mogił.
Do lat pięćdziesiątych XX wieku cmentarz ten stanowił atrakcję turystyczną i miejsce spotkań. Tu i ówdzie znaleźć można jedynie o nim bardzo niewielką, lakoniczną wzmiankę. We wspomnieniach Abrahama Goldberga przeczytać można, że członkowie kałuszyńskiego „Bundu” w czasach konspiracyjnych spotkań, w burzliwych latach 1905 – 1907, zbierali się „za mostem warszawskim z jednej strony miasta, i na czerkieskim cmentarzu z drugiej strony miasta”.
Kałuszyński mizar, w opłakanym już stanie, przetrwał do zakończenia II wojny światowej. Po wojnie pozostałe na nim nagrobki zostały użyte (!) w początkach lat pięćdziesiątych do utwardzenia nawierzchni ulicy Warszawskiej. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, gdy zaczęto utwardzać szosę Kałuszyn – Siedlce, przy której położony był mizar, dokonano całkowitej dewastacji tej niewielkiej nekropolii.
„Wozakom, którzy dostarczali żwiru – relacjonował przed laty W. Chróścicki, ówczesny prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kałuszyńskiej – płacono od ładunku, bez oglądania skąd pochodzi. Wozacy zwrócili uwagę na Czerkieską Górę. Nie zdając sobie sprawy z tego, że kopią na cmentarzu, ładowali żwir z rzekomo bezpańskiego ugoru. Dopiero, gdy z jednego z wozów wypadać zaczęły kości i rozpoznano, iż są to szczątki ludzkie, eksploatacji żwirowiska zaprzestano”. W ten oto sposób kałuszyński mizar, mimo niewątpliwych walorów zabytkowych oraz niebagatelnego znaczenia dla kultury materialnej regionu, uległ całkowitej, celowej dewastacji. „Niestety, nie pozostał, ani jeden kamień z napisem. Czerkieska Góra, teraz dziki wykop, leży w tym krajobrazie, jak niemy wyrzut” – pisał o kałuszyńskim mizarze Wiesław Danielak.
Obecnie na terenie cmentarza nie ma żadnych śladów po istniejących tam niegdyś nagrobkach. Szkoda, że miejsce to nie jest nawet oznaczone tablicą informacyjną. „Być może przy okazji rekonstrukcji kirkutu w Kałuszynie – pisał przed kilkunastu laty Wiesław Danielak – władze zdecydują się ogrodzić i ten przedziwny cmentarz; już bez nagrobków, ale ze szczątkami przybyszów z Kaukazu, rzuconych w te strony carskimi rozkazami i spoczywających w miejscu, do którego nikt z ich bliskich drogi nie znalazł i zapewne już nie znajdzie”.
Losy kałuszyńskiego mizaru niczym w zasadzie nie różniły się od losów kilku innych tego typu nekropolii na Mazowszu i Podlasiu. Los oraz nieubłaganie przemijający czas okrutnie obszedł się również z pozostałymi mizarami muzułmańskimi. „Na Podlasiu – jak pisze A. Kołodziejczyk – nagminna była plaga rozbijania piaskowcowych nagrobków na osełki do kos”. W ten sposób zniszczeniu uległy mizary muzułmańskie w Czerwonce pod Sochaczewem, Suwałkach czy Lebiedziewie na Podlasiu.
Słusznie zatem Zdzisław Skrok zastanawiał się przed laty, „czy ów brak szacunku dla cmentarzy ludów, które niegdyś żyły na terenie ziem polskich, nie jest świadectwem naszego narodowego szowinizmu, naszego braku – wbrew temu, co z upodobaniem wmawiają nam publicyści – historycznej wyobraźni. Cmentarze bowiem, obok samej wartości historycznej ich nagrobków, zaświadczają również o bogactwie źródeł, z jakich czerpała i czerpie swe korzenie nasza kultura”. Dziś słowa te odnieść można nie tylko do zniszczonego cmentarza muzułmańskiego oraz dwóch nieistniejących już cmentarzy żydowskich ale także i cmentarza katolickiego, na którym od kilkunastu już lat sukcesywnie usuwane i niszczone są zabytkowe, XIX – wieczne nagrobki, a ich miejsce zajmują nowe nagrobki.
artykuł opublikowany został w: "Przegląd Tatarski" 2009, nr 2, s. 9 - 12.

Przypomnienie hasła


ZOBACZ ALBUM NA TEN TEMAT
ZOBACZ FILMY NA TEN TEMAT
ZOBACZ ARTYKUŁY NA TEN TEMAT